Ulica Nadbrzeżna

ulica nadbrzeżna

.

Tytuł: Ulica Nadbrzeżna (Cannery Row)

Autor: John Steinbeck

Tłumaczenie: Adam Kaska

Czyta: Maciej Kowalik

Prószyński Media, 11 maja 2016

.

 

Ulica Nadbrzeżna to uboga dzielnica w portowym mieście Monterey. Zamieszkana jest przez – jak pisze sam autor – dziwki, alfonsów i szulerów ale wystarczy zmiana perspektywy by dostrzec w nich świętych, aniołów, męczenników i błogosławionych. Najbardziej szanowaną osobą na Ulicy Nadbrzeżnej jest Doktor z laboratorium biologicznego. Nie ma chyba mieszkańca dzielnicy, któremu choć raz by nie pomógł. Pewnego dnia Mack i chłopaki czyli grupa niebieskich ptaków nieodpłatnie wynajmująca od miejscowego sklepikarza Lee Chonga willę „Cichy Zakątek” postanawia urządzić przyjęcie dla Doktora. Zainteresowanie imprezą wykazują wszyscy mieszkańcy ulicy…

Tak można by w skrócie powiedzieć o czym traktuje powieść czy raczej nowela Johna Steinbecka „Ulica Nadbrzeżna”. Tylko że tak naprawdę impreza dla Doktora to tylko pretekst, by ukazać cały koloryt mieszkańców Ulicy. Można by było po prostu każdemu z nich poświęcić rozdział. Tylko wówczas otrzymalibyśmy galerię portretów ludzi. Tymczasem pokazując ich w działaniu, które jednoczy wszystkich Steinbeck kreśli portret całej dzielnicy. Kreśli go z sympatią i humorem, ukazując, że męty z podejrzanych dzielnic, od których tzw. porządni obywatele wolą trzymać się z daleka, to też ludzie, mający swoje uczucia, zdolni do okazania wdzięczności za udzieloną im pomoc. Wprawdzie okazywanie tej wdzięczności wychodzi im cokolwiek nieporadnie ale cóż, przynajmniej się starali.

Równie bezpretensjonalna jak dzieło Steinbecka jest interpretacja Macieja Kowalika. Lektor sprawia wrażenie jakby po prostu przyglądał się z ciekawością bystrego obserwatora życiu Ulicy i relacjonował je zainteresowanym słuchaczom. Bez znudzenia ale i bez zbytnego angażowania się, może czasem z rozbawieniem. Przyjemny odpoczynek po pełnych dramatyzmu powieściach w równie a może nawet i bardziej dramatycznej interpretacji Krzysztofa Gosztyły.

Opublikowano audiobooki | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Predator

predator

.

.

.

Tytuł: Predator (Prey)

Autor: Michael Crichton

Tłumaczenie: Krzysztof Bednarek

Czyta: Krzysztof Gosztyła

Albatros, listopad 2012

.

.

Programista Jack Forman to idealista i właśnie z dlatego, odkrywszy nieprawidłowości w firmie, w której pracował poinformował o nich szefostwo. Skończyło się to tak, jak skończyć musiało – nie tylko został pozbawiony pracy ale i w całej krzemowej dolinie żaden etat na niego nie czekał. Został więc z domu z dziećmi podczas gdy żona zajmowała się karierą zawodową. Praca żony sprawia, że ta się zmienia i to niekoniecznie na lepsze. Powoli Jack zaczyna dostrzegać oznaki, sugerujące, że jest zdradzany. W domu dzieją się także inne, na pozór drobne ale jednak niepokojące rzeczy. Pewnego dnia żona ulega wypadkowi a w szpitalu kategorycznie odmawia poddaniu się badaniom. Tymczasem do tej pory bezrobotny programista dostaje propozycję powrotu do dawnej pracy. Co więcej ma pracować w położonym na odległym pustkowiu laboratorium, czyli dokładnie tam, gdzie jego żona…

„Predator”, podobnie jak inne powieści Michaela Crichtona, w tym „Park Jurajski„, traktuje o zabawie ludzi w Boga i o konsekwencjach tych zabaw. Tym razem pisarz na warsztat bierze nanotechnologię i sztuczną inteligencję. Efekt, choć interesujący, jest zdecydowanie mniej spektakularny niż w „Parku Jurajskim”. Co więcej, dziś, kiedy wiedza o nanotechnologii jest bardziej powszechna niż w czasach, kiedy powstawała powieść, „Predator” może robić już nieco mniejsze wrażenie. Mimo wszystko warto sięgnąć po tę powieść, by czasem zastanowić się, podobnie jak to robił In Malcolm z „Parku Jurajskiego”, nie tyle na tym, jak coś zrobić co czy to w ogóle powinno być zrobione. A tak poza tym, z uwagi na szybką i pełną zwrotów akcję, jest to także znakomita rozrywka. Jeśli zaś wybierzemy powieść w wersji do słuchania, interpretacja Krzysztofa Gosztyły będzie dodatkowym jej atutem. Warszawski aktor bowiem, jak zwykle, nie zawodzi.

Opublikowano audiobooki | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Mąż

.

Tytuł: Mąż (The Husband)

Autor: Dean Koontz

Tłumaczenie: Andrzej Szulc

Czyta: Krzysztof Gosztyła

Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz 2009

.

 

Mike Rafferty to typowy porządny człowiek. Ma żonę, którą bardzo kocha i pracę, którą też kocha a która przynosi mu stały, choć skromny dochód. Pewnego dnia od pracy odrywa go telefon. Mike dowiaduje się, że jego żona została porwana i wróci do niego jeśli tylko porywacze dostaną dwa miliony dolarów w gotówce. Na dowód tego, że porywacze nie żartują i że skłonni są do wszystkiego zabijają na oczach Mike’a przypadkowego człowieka. Tylko że wiedza jak dużo mogą porywacze nie daje odpowiedzi skąd skromny ogrodnik ma zdobyć taką kwotę pieniędzy. Na szczęście(?) porywacze wiedzą kto jest w posiadaniu takich bogactw, Mike ma za zadanie „jedynie” przekonać tego człowieka do wypłacenia tej kwoty.

„Mąż” jest jedną z niewielu powieści Deana Konntza, w której nie występują elementy nadprzyrodzone. Tutaj mamy do czynienia z rasowym thrillerem, w którym niemal z każdą stroną następuje nagły zwrot akcji a sytuacja okazuje się wyglądać zupełnie inaczej niż jeszcze przed chwilą. Teoretycznie powinno to być zaletą, mnie jednak szybko takie tempo zaczęło nużyć. Zwłaszcza że znając się już dość dobrze z twórczością amerykańskiego pisarze wiedziałam, do jakiego zakończenia zmierza powieść, co pozbawiało mnie tej nutki niepewności: uda się Mike’owi ocalić żonę czy nie? Niewątpliwie gdybym wcześniej Konntza nie czytała czy gdybym znała jego twórczość trochę mniej, „Mąż” wywarłby na mnie większe wrażenie… Tak, niestety, audiobook był dla mnie po prostu urozmaiceniem czasu podczas wykonywania nudnych obowiązków domowych ale nic ponad to. I nie pomogła tu świetna jak zwykle interpretacja Krzysztofa Gosztyły. Nawet jego podkreślanie czy wręcz podnoszenie dramatyzmu nie potrafiły sprawić, by losy młodego ogrodnika postawionego przez zdawałoby się przekraczającym jego możliwości zadaniem naprawdę mnie wciągnęły.

 

Opublikowano audiobooki | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Wojna Winstona

Herbatka z Winstonem.

Tytuł: Wojna Winstona (Winston’s War)

Autor: Michael Dobbs

Tłumaczenie: Anna Gralak

Znak Literanova, 2 lutego 2017

.

Premier Neville Chamberlain w glorii chwały wraca z konferencji w Monachium, na której Hitler dostali to, co chciał: niemieckojęzyczną część Czechosłowacji. Premier Wielkiej Brytanii ma powody do zadowolenia: udało mu się uratować pokój na świecie czyli w Wielkiej Brytanii – ale to chyba żadna różnica. Fakt, iż stało się to kosztem jakichś ludzi z dalekiego kraju, o których nic nie wiemy, zdaje się nie mieć znaczenia. Hitler dostał to, co chciał i tym się z pewnością zadowoli, a więc wojny nie będzie, dzielni brytyjscy chłopcy nie będą ginąć na froncie a na ich domy nie będą spadać bomby wrogich wojsk. Odmiennego zdania jest Winston Churchill, przeciwnik polityczny Chamberlaina, który obawia się, że przywódca III Rzeszy na fragmencie Czechosłowacji nie poprzestanie. Rozpoczyna więc swoją wojnę o pokonanie mocarstwowych zapędów Hitlera. By jednak stoczyć tę wojnę musi wygrać inną: o fotel premiera Wielkiej Brytanii. W starciu tym obaj rywale: urzędujący premier i pierwszy lord admiralicji nie zawahają się użyć żadnych środków. Tego drugiego wspierać będą pozornie nic nie znaczące postaci: fryzjer, prostytutka i rosyjski szpieg.

Wprawdzie wszyscy bohaterowie, podobnie jak i tło zdarzeń są jak najbardziej autentyczne, o Wojnie Winstona Michaela Dobbsa trudno mówić jako o powieści historycznej. Zbyt mało powszechnie dostępnej dokumentacji dotyczącej kulisów polityki Wielkiej Brytanii tamtego okresu sprawia, że wyobraźnia autora ma duże pole do popisu. Kto czytał debiutancką powieść brytyjskiego polityka i pisarza ten wie, że wyobraźni mu nie brakuje. Podobnie jak wprawy w tworzeniu przekonujących postaci – nie ważne czy odgrywają one pierwszo- czy drugoplanową rolę czy pojawiają się jedynie epizodycznie.

Fabuła debiutanckiej powieść Dobbsa House of Cards rozpoczyna się, kiedy urzędujący premier wstrzymuje się od podjęcia jakichkolwiek działań wtedy, gdy sytuacje wymaga działania, kończy zaś objęciem stanowiska przez jego ambitnego rywala. Tego samego schematu trzyma się pisarz w Wojnie Winstona. Można dzięki temu odnieść wrażenie, że Wojna Winstona to po prostu kolejna powieść o kulisach zdobywania władzy, że pewne procesy zawsze, bez względu na okres historyczny, przebiegają tak samo. Można też – że tak naprawdę to kariera polityczna Winstona Churchilla stanowiła inspirację dla postaci Francisa Urquharta.

Bez względu na to, jak można by odbierać Wojnę Winstona, zdecydowanie warto zapoznać się z tą powieścią. Choćby po to, żeby na pewne wydarzenia, o których uczą nas na lekcjach historii spojrzeć z innej perspektywy i żeby zrozumieć, że tak naprawdę jakiekolwiek gwarancje udzielone przez silne państwo państwu słabszemu nic nie znaczą. Tak jak dawniej politycy nie chcieli poświęcać swoich obywateli za jakichś ludzi z dalekiego kraju, o których nic nie wiedzą, tak i – pomimo globalizowania się świata – nie zechcą tego robić dziś.

Opublikowano książki | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Skazaniec V. Zawsze mnie kochaj

.

Tytuł: Skazaniec. Tom V Zawsze mnie kochaj

Autor: Krzysztof Spadło

Czyta: Leszek Wojtaszak

Wydawnictwo Kago, 2017

.

Wojna szczęśliwie dobiegła końca, państwa europejskie zostały podzielone na strefy wpływów, Niemcy już ewakuowali się z Polski. Do wronieckiego więzienia zawitali przedstawiciele bratniej armii a wśród nich Wiktor Kozłow, dawniej Kozłowski. Na widok znajomej twarzy w Stanisława Stefana Żabikowskiego, więźnia nr 29-11 znanego jako Ropuch wstąpiła nadzieja. W serca czytelników niekoniecznie, powieść bowiem skonstruowana jest tak, że od pierwszego tomu wiadomo, że tytułowy skazaniec nieprędko opuści wronieckie więzienie. Zakończenie czwartego tomu (podobnie jak wszystkich wcześniejszych) obudziło w czytelnikach jedynie chęć poznania dalszych losów ich ulubieńca.

Pojawienie się Wiktora sprawi, że życie Ropucha we wronieckim więzieniu na czas jakiś się ustabilizuje… choć przyjdzie mu za to zapłacić wysoką cenę. Znajomy z dawnych lat sprawi także, że ożyją wspomnienia z czasów przed skazaniem. Tom cyklu powieści Krzysztofa Spadło można by więc podzielić na dwie części. Pierwsza to raczej tom 0,5 bowiem wraz z bohaterem przeżywamy pierwsze lata jego życia: od zabaw z kumplami z dzielnicy: Truflem i Pesteczką, poprzez zdobywanie szlifów jako stolarz, przyjaźń z Wiktorem, miłość do Agnieszki i aż po skazanie na karę dożywotniego więzienia. Dopiero końcówka wspomnień to nowa, powojenna rzeczywistość w więzieniu we Wronkach. Pojawiają się kolejne przyjaźnie, kolejni więźniowie, z których każdy opuści wronieckie więzienie w inny sposób i kolejne niespodziewane wydarzenia. Oraz jedno szczególne spotkanie… ale jak szczególne to już szósty tom pokaże.

Teoretycznie w piątym tomie Skazańca jest wszystko, do czego zdążył nas już przyzwyczaić autor: solidny warsztat, garść ciekawostek historycznych, refleksje głównego bohatera, z którymi się można zgadzać lub nie, ale które z pewnością warte są pochylenia się nad nimi oraz postaci drugoplanowe, na tyle wiarygodne, że bez trudu można uwierzyć w ich istnienie. Poza tym w końcu Ropuch przestaje trzymać czytelników swoich zapisków w niepewności co do okoliczności jego skazania. Jednak mimo wszystko tomu piątego wspomnień więźnia 29-11 słucha się z mniejszymi wypiekami na twarzy niż poprzednich. Owszem, są emocje, są ludzie na myśl o których nóż się w kieszeni otwiera, tylko to wszystko to mało w porównaniu z tym, co przeszedł Stanisław Stefan Żabikowski w pierwszych latach odosobnienia. Jeśli więc ktoś oczekuje adrenaliny i tylko adrenaliny – może poczuć się rozczarowany. Trudno jednak o rozczarowanie u kogoś, kto ma świadomość, że życie nie z samej adrenaliny się składa i w pewnym wieku (a Ropuch ma już czwarty krzyżyk na karku) po prostu uczy się jak przeżyć we względnym spokoju.

Leszek Wojtaszak w roli Ropucha tudzież innych bohaterów – jak zwykle – nie zawodzi. Tym razem udowadnia, że mówienie ze wschodnim zaśpiewem wychodzi mu równie dobrze, jak mówienie poprawną polszczyzną czy gwarą śląską. Kiedy czekam na kolejny tom wspomnień Stanisława Stefana Żabikowskiego to tak naprawdę czekam kolejne spotkanie z Leszkiem Wojtaszakiem wcielającym się w postać więźnia 29-11.

Opublikowano audiobooki | Otagowano , , , , , , | Dodaj komentarz

Konklawe

.

Tytuł: Konklawe (Conclave)

Autor: Robert Harris

Tłumaczenie: Andrzej Szulc

Czyta: Marcin Popczyński

Albatros, 15 marca 2017

.

 

Jacopo Lomeli czuł się już stary i wypalony gdy poprosił Papieża o przyjęcie rezygnacji z zajmowanego stanowiska dziekana Kolegium Kardynalskiego. Papież jednak rezygnacji nie przyjął dając jasno kardynałowi do zrozumienia, że jest mu pisane bycie zarządcą. Teraz na Lomeli’ego spada ciężki obowiązek – Papież, znienawidzony przez Kurię propagator kościoła ubogiego zmarł i właśnie on, jako dziekan Kolegium Kardynalskiego musi przeprowadzić konklawe, na którym ma zostać wybrany nowy przywódca Stolicy Apostolskiej. Tymczasem w Watykanie pojawia się kolejny kandydat na stanowisko papieża. Jest nim mianowany w tajemnicy Filipińczyk kardynał Benitez. Choć Lomeli stara się być obiektywny i nie wpływać na wynik głosowania, jednak nie zawsze mu się to udaje. Cóż bowiem zrobić, gdy docierają do niego informacje dyskwalifikujące kolejnych, mających realne szanse na zwycięstwo kardynałów?

Watykan to wdzięczny temat, zarówno dla twórców literatury historycznej jak i thrillerów. Tajemnicze zgony papieży czy członków szwajcarskiej gwardii, tuszowane afery pedofilskie, budzące zainteresowanie finanse… Nic tylko uruchomić wyobraźnię i pisać. Tymczasem Robert Harris podszedł do tematu z zupełnie innej strony, opisał Stolicę Apostolską tak, jak chcieliby ją widzieć szczerzy wyznawcy Chrystusa. Oczywiście nie przedstawia kardynałów jako zbiorowiska pobożnych mężów, którym na sercu leży dobro świata ale całe konklawe opisuje z punktu widzenia kardynała, który we wszystkich próbuje widzieć przede wszystkim dobro. Gdyby te same wydarzenia chcieć opisać dopuszczając do głosu każdego z bohaterów wówczas można by otrzymać powieść zadowalającą jeśli nie fanów twórczości Dana Browna to co najmniej wszelkiej maści antyklerykałów. Tymczasem Harrisowi udało się stworzyć kameralny thriller, trzymający w niepewności do ostatnich stron, jednak w żadnej chwili nie wywołujący chęci, by któregoś z bohaterów pozbawić życia. Dodatkowym atutem powieści Konklawe jest możność poznania kulisów procedury wyboru nowego papieża, autor bowiem przed napisaniem powieści przeprowadził solidny research.

Do spokojnej, stonowanej prozy Harrisa wydawnictwo Albatros wybrało równie stonowanego lektora. Marcin Popczyński nie posiada charyzmy Krzysztofa Gosztyły ale w tym wypadku to raczej zaleta niż wada. Nie wprowadza bowiem napięcia tam, gdzie go nie ma i pozwala słuchaczom dzielić niepewność i rozterki kardynała Lomeli’ego.

Opublikowano audiobooki | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Droga 66

.

.

Tytuł: Droga 66

Autor: Dorota Warakomska

Czyta: Dorota Warakomska

Biblioteka Akustyczna, 29 sierpnia 2012

.

.

.

Route 66 – najsłynniejsza droga w Stanach Zjednoczonych, opiewana przez pisarzy i muzyków, choć już dawno temu, bo jeszcze w latach ’80 ubiegłego wieku skreślona z listy dróg krajowych, wciąż budzi fascynację. Zarówno tych, którzy osiedli się przy niej i pielęgnują jej mit, jak i tych, którzy marzą by ją przemierzyć. Jeśli nie całą – od Chicago poprzez osiem stanów aż po Los Angeles – to przynajmniej znaczący jej fragment. Przemierzenie tej drogi stanowiło także marzenie polskiej dziennikarki, Doroty Warakomskiej. Książka Droga 66 to opis realizacji tego marzenia.

W przeciwieństwie do wielu przemierzających drogę-matkę (jak ją nazwał w Gronach gniewu John Steinbeck) Warakomska nie musiała się spieszyć, miała wystarczająco dużo czasu, by zatrzymać się w każdym miejscu, które budziło jej zainteresowanie, porozmawiać z ludźmi wciąż tworzącymi historię tej drogi. Bowiem teraz, lata po skreśleniu z rejestru dróg krajowych Route 66 jest już czymś zupełnie innym niż dawniej. Nie jest już drogą, którą przemierza się, by dotrzeć do celu, dziś przemierzanie Route 66 najczęściej jest celem samym w sobie. Teraz bowiem, wraz z mieszkańcami, tworzy żywe muzeum historii Stanów Zjednoczonych. Ludzie oddani Drodze żyją pielęgnując pamięć o niej, dbając, by była wciąż żywą legendą, która nie tylko przypomina dawne czasy ale i wciąż mówi o tym, jaka naprawdę jest Ameryka Północna. A jest różnorodna. W opowieści o podróży Drogą 66 znajdzie się miejsce zarówno dla ludzi i samochodów będących pierwowzorami bohaterów filmu wytwórni Disney Pixar Auta, stolicy red necków, jak i dla Indian próbujących życie we współczesnym świecie łączyć z pielęgnowaniem pamięci swoich przodków. Praktycznie każdy opisywany człowiek, każde miejsce to odrębna historia. Czasami sięgająca 100 i więcej lat wstecz, czasami – dużo nowsza, ale zawsze ciekawa.

Nie kocham Stanów Zjednoczonych nigdy też nie marzyłam o przemierzeniu słynnej Route 66. Lubię jednak ludzi z pasją i lubię słuchać ich opowieści o tym, co ich fascynuje. Dlatego też, choć wysłuchanie wspomnień Doroty Warakomskiej z podróży Drogą nie zachęciło mnie do pójścia w ślady dziennikarki, towarzyszenie jej w tej podróży, przeżywanie wraz z nią spotkań z ludźmi tworzącymi dawniej i dziś legendę Drogi było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Chyba nawet większą niż byłoby przeczytanie tej książki, wszak przyjemniej się słucha jak ktoś z pasją opowiada o swoich pasjach, bowiem wówczas nie tylko słowa ale i ich intonacja, sposób, w jaki są wypowiadane odzwierciedla emocje towarzyszące wyprawie.

Opublikowano audiobooki | Otagowano , , , | Dodaj komentarz