Konklawe

.

Tytuł: Konklawe (Conclave)

Autor: Robert Harris

Tłumaczenie: Andrzej Szulc

Czyta: Marcin Popczyński

Albatros, 15 marca 2017

.

 

Jacopo Lomeli czuł się już stary i wypalony gdy poprosił Papieża o przyjęcie rezygnacji z zajmowanego stanowiska dziekana Kolegium Kardynalskiego. Papież jednak rezygnacji nie przyjął dając jasno kardynałowi do zrozumienia, że jest mu pisane bycie zarządcą. Teraz na Lomeli’ego spada ciężki obowiązek – Papież, znienawidzony przez Kurię propagator kościoła ubogiego zmarł i właśnie on, jako dziekan Kolegium Kardynalskiego musi przeprowadzić konklawe, na którym ma zostać wybrany nowy przywódca Stolicy Apostolskiej. Tymczasem w Watykanie pojawia się kolejny kandydat na stanowisko papieża. Jest nim mianowany w tajemnicy Filipińczyk kardynał Benitez. Choć Lomeli stara się być obiektywny i nie wpływać na wynik głosowania, jednak nie zawsze mu się to udaje. Cóż bowiem zrobić, gdy docierają do niego informacje dyskwalifikujące kolejnych, mających realne szanse na zwycięstwo kardynałów?

Watykan to wdzięczny temat, zarówno dla twórców literatury historycznej jak i thrillerów. Tajemnicze zgony papieży czy członków szwajcarskiej gwardii, tuszowane afery pedofilskie, budzące zainteresowanie finanse… Nic tylko uruchomić wyobraźnię i pisać. Tymczasem Robert Harris podszedł do tematu z zupełnie innej strony, opisał Stolicę Apostolską tak, jak chcieliby ją widzieć szczerzy wyznawcy Chrystusa. Oczywiście nie przedstawia kardynałów jako zbiorowiska pobożnych mężów, którym na sercu leży dobro świata ale całe konklawe opisuje z punktu widzenia kardynała, który we wszystkich próbuje widzieć przede wszystkim dobro. Gdyby te same wydarzenia chcieć opisać dopuszczając do głosu każdego z bohaterów wówczas można by otrzymać powieść zadowalającą jeśli nie fanów twórczości Dana Browna to co najmniej wszelkiej maści antyklerykałów. Tymczasem Harrisowi udało się stworzyć kameralny thriller, trzymający w niepewności do ostatnich stron, jednak w żadnej chwili nie wywołujący chęci, by któregoś z bohaterów pozbawić życia. Dodatkowym atutem powieści Konklawe jest możność poznania kulisów procedury wyboru nowego papieża, autor bowiem przed napisaniem powieści przeprowadził solidny research.

Do spokojnej, stonowanej prozy Harrisa wydawnictwo Albatros wybrało równie stonowanego lektora. Marcin Popczyński nie posiada charyzmy Krzysztofa Gosztyły ale w tym wypadku to raczej zaleta niż wada. Nie wprowadza bowiem napięcia tam, gdzie go nie ma i pozwala słuchaczom dzielić niepewność i rozterki kardynała Lomeli’ego.

Opublikowano audiobooki | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Droga 66

.

.

Tytuł: Droga 66

Autor: Dorota Warakomska

Czyta: Dorota Warakomska

Biblioteka Akustyczna, 29 sierpnia 2012

.

.

.

Route 66 – najsłynniejsza droga w Stanach Zjednoczonych, opiewana przez pisarzy i muzyków, choć już dawno temu, bo jeszcze w latach ’80 ubiegłego wieku skreślona z listy dróg krajowych, wciąż budzi fascynację. Zarówno tych, którzy osiedli się przy niej i pielęgnują jej mit, jak i tych, którzy marzą by ją przemierzyć. Jeśli nie całą – od Chicago poprzez osiem stanów aż po Los Angeles – to przynajmniej znaczący jej fragment. Przemierzenie tej drogi stanowiło także marzenie polskiej dziennikarki, Doroty Warakomskiej. Książka Droga 66 to opis realizacji tego marzenia.

W przeciwieństwie do wielu przemierzających drogę-matkę (jak ją nazwał w Gronach gniewu John Steinbeck) Warakomska nie musiała się spieszyć, miała wystarczająco dużo czasu, by zatrzymać się w każdym miejscu, które budziło jej zainteresowanie, porozmawiać z ludźmi wciąż tworzącymi historię tej drogi. Bowiem teraz, lata po skreśleniu z rejestru dróg krajowych Route 66 jest już czymś zupełnie innym niż dawniej. Nie jest już drogą, którą przemierza się, by dotrzeć do celu, dziś przemierzanie Route 66 najczęściej jest celem samym w sobie. Teraz bowiem, wraz z mieszkańcami, tworzy żywe muzeum historii Stanów Zjednoczonych. Ludzie oddani Drodze żyją pielęgnując pamięć o niej, dbając, by była wciąż żywą legendą, która nie tylko przypomina dawne czasy ale i wciąż mówi o tym, jaka naprawdę jest Ameryka Północna. A jest różnorodna. W opowieści o podróży Drogą 66 znajdzie się miejsce zarówno dla ludzi i samochodów będących pierwowzorami bohaterów filmu wytwórni Disney Pixar Auta, stolicy red necków, jak i dla Indian próbujących życie we współczesnym świecie łączyć z pielęgnowaniem pamięci swoich przodków. Praktycznie każdy opisywany człowiek, każde miejsce to odrębna historia. Czasami sięgająca 100 i więcej lat wstecz, czasami – dużo nowsza, ale zawsze ciekawa.

Nie kocham Stanów Zjednoczonych nigdy też nie marzyłam o przemierzeniu słynnej Route 66. Lubię jednak ludzi z pasją i lubię słuchać ich opowieści o tym, co ich fascynuje. Dlatego też, choć wysłuchanie wspomnień Doroty Warakomskiej z podróży Drogą nie zachęciło mnie do pójścia w ślady dziennikarki, towarzyszenie jej w tej podróży, przeżywanie wraz z nią spotkań z ludźmi tworzącymi dawniej i dziś legendę Drogi było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Chyba nawet większą niż byłoby przeczytanie tej książki, wszak przyjemniej się słucha jak ktoś z pasją opowiada o swoich pasjach, bowiem wówczas nie tylko słowa ale i ich intonacja, sposób, w jaki są wypowiadane odzwierciedla emocje towarzyszące wyprawie.

Opublikowano audiobooki | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Harry Potter i audioteka

Harry’ego Pottera znam prawie na pamięć. Nie raz przeczytałam książki o młodocianym czarodzieju, nie raz obejrzełam filmy czy wysłuchałam całej septologii w interpretacji Piotra Fronczewskiego z krótką przerwą na Wiktora Zborowskiego. Wydawać by się mogło, że czas Harry’ego powinien się kończyć, i nadchodzi epoka Newta Scamandra i jego magicznych zwierząt, tymczasem na audioteka.pl znów pojawił się Harry Potter w interpretacji Piotra Fronczewskiego. Okładki inne niż te, które pamiętam, teraz adresowane jakby do nieco starszego słuchacza i jeśli posłuchać darmowego fragmentu, to muza się tam pojawia… przynajmniej na „napisach początkowych”. Plus info, że audiobook udostępniony przez Pottermore by J.K.Rowling, o czym przy poprzednich, tych, które posiadam, mowy nie było. I teraz zastanawiam się, czy kupić, bo jeśli muza towarzyszy tylko napisom początkowym (i ewentualnie końcowym) a reszta jest bez zmian, to mi szkoda 40 PLN na audiobooka, zwłaszcza że będzie ich 7 albo 8 (nie pamiętam czy ostatni tom dzieli się na dwa). Jeśli jednak efekty dźwiękowe miałyby się pojawiać także w trakcie powieści, to może bym się skusiła… Na razie pojawiły się tylko dwa pierwsze tomy czyli niewykluczone, że jednak jakieś dalsze przeróbki są. No i ciekawi mnie, kto będzie czytał tom IV, bo jeśli Fronczewski to co najmniej ten jeden tom zakupię.

Tak swoją szosą, jak patrzę na to, jak autorka potrafi bronić swoich interesów to wydaje mi się, że już od paru lat mogłaby się przedstawiać: Joanne Rowiling ale mów mi Rockefeler.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Baśnie z krainy nudzimisiów

baśnie z krainy nudzimisiow

.

.

.

Tytuł: Baśnie z krainy nudzimisiów

Autor: Rafał Klimczak

Wydawnictwo Skrzat, Kraków 2017

.

.

.

.Nudzimisie to stworzenia, które przybyły ze swojej krainy na której na drzewach rosną lizaki a na krzewach chipsy do krainy ludzi po to, by pomóc dzieciom przezwyciężyć nudę. Baśnie z krainy nudzimisiów to jedna z wielu pozycji o tych sympatycznych stworkach. Pierwsza, z jaką dane było moim Dzieciom i mnie się zapoznać. Czy ostatnia? Nie wiem.nudzimisie-rozdział

Baśnie z krainy nudzimisiów to nie zwykła antologia bajek, których fabuła dzieje się w krainie tych stworzeń. To zwykła książka opowiadająca o wakacjach nudzimisiów, które spędzają ten czas w swojej krainie, bowiem w czasie wakacji dzieci się nie nudzą więc ich nie potrzebują. Nudzimisie oddają się swoim zwykłym rozrywkom, takim jak jazda na liściorolkach, gra w piłkę samograjkę czy ganianie za skaczącymi jagodami. I tylko w przerwach na poobiedni odpoczynek opowiadają sobie bajki. Bajki, które koniecznie muszą kończyć się morałem. Tytuły bajek brzmią dziwnie znajomo: Sierotka ma Rysia, Królewna Śmieszka, Czerwony Gburek i Bezyliszek. Jednak podobieństwo do klasycznych bajek kończy się na brzmieniu tytułów. Same opowieści zaś traktują o tym, jakie skutki może nieść za sobą podpisywanie czegokolwiek bez uprzedniego przeczytania, o ciągłym doszukiwaniu się w innych wad czy o tym, że czasem zmiana tradycji może być dobra. Poza morałami z pierwszej bajki trudno znaleźć mądrości, których nie znalibyśmy z dawniejszych bajek, jednak wszystkie historyjki czyta się z przyjemnością. nudzi mi sięPodobnie jak z przyjemnością patrzy się na wizerunki zawsze pogodnych Niudzimisiów, kreślone ręką Agnieszki Kłos-Milewskiej. Na końcu książeczki znajduje się słowniczek krainy nudzimisiów, z którego możemy się dowiedzieć, czym na przykład dla tych stworków jest puszczanie bąków czy jajka niespodzianki, a niekoniecznie są tym, czym dla dzieci  z krainy ludzi.

Książka Rafała Klimczaka to prezent dla jednego z moich Dzieci. Prezent, z którego ja jestem zadowolona, Dziecko także. O tym jednak czy kupię kolejne zadecydują Dzieci, nie jest to bowiem pozycja, którą kupiłabym dla własnej przyjemności, jak to miało miejsce w przypadku Wilczych opowieści czy innych książek dla dzieci, które kupiłam bo sama chciałam zapoznać się z ich treścią. Gdybym jednak miała powiedzieć czy polecam tę książkę dla dzieci albo gdybym miała kupić ją jakiemuś dziecku w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym w prezencie – zdecydowanie bym to zrobiła.

Opublikowano książki | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Wilcze opowieści

wilcze opowieści

.

.

Tytuł: Wilcze opowieści. Bajki dla odważnych (Jolis contes de loups et de petits enfants à croquer)

Adaptacja tekstu: Raffaella

Tłumaczenie: Maria Zawadzka-Strączek

Wydawnictwo Olesiejuk 2017

..

.

wilcze opowieści-czerwony kapturekBaśnie:

Czerwony Kapturek

Wygłodniały wilk

Wilk i siedem koźlątek

Stary pies i wilk

Trzy małe świnki

Wilk i lis na rybach

wilcze opowieści-wygłodniały wilkMroczny las a w nim: mała dziewczynka odziana w czerwonych płaszczyk, z czerwonym kapturkiem na głowie, trzymająca w rękach koszyczek, obok niej spokojnie siedzący i dumnie patrzący prosto przed siebie wilk oraz wyłaniające się zza jego pleców koźlątko. Ponad tymi postaciami wypisany złotą czcionką tytuł: Wilcze opowieści. Bajki dla odważnych. Obok takiej okładki nie sposób przejść obojętnie, nawet jeśli postaci znane są już od lat. Zawsze warto stwierdzić, czy jest się dość odważnym, by zagłębić się w ten ciemny, pełen niebezpieczeństw las.

Francuską baśń o Czerwonym Kapturku zna chyba każdy dorosły i każde dziecko. Mimo upływu czasu wciąż powstają liczne jej adaptacje, przeznaczone nie tylko dla najmłodszych. Niewiele rzadziej adaptowane są baśnie: niemiecka: Wilk i siedem koźlątek czy angielska – Trzy małe świnki. W każdej z nich wilk jawi się jako istota zła, podstępna, której należy się strzec.wilcze opowieści-ilustracja Jednak pozostałe trzy teksty, wchodzące w skład zbioru ukazują już nieco odmienne oblicze tego zwierzęcia. W baśniach rosyjskich: Wygłodniały wilk oraz Wilk i lis na rybach zwierzę to nie zasługuje na to, by się go bać, jest bowiem na tyle głupie, że bardzo łatwo je oszukać. Tymczasem w czeskiej baśni Stary pies i wilk  ten drugi okazje się być lepszy dla innych niż ludzie.

Poza piękną, niepokojącą okładką, dobrymi adaptacjami starych, zarówno tych bardziej jak i tych mniej znanych baśni o wilkach, Wilcze opowieści mają jeszcze jedną zaletę ilustracje Dogana Oztela i Erica Puybareta, równie piękne jak okładka. Dzięki temu książka ta może stanowić dobry pretekst do (ponownego) przeczytania starych, dobrych baśni oraz – co też nie jest bez znaczenia – ozdobę domowej biblioteczki.

Opublikowano książki | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz

Dlaczego podskakuję

dlaczego podskakuję

.

Tytuł: Dlaczego podskakuję (The Reason I Jump)

Autor: Naoki Higashida

Tłumaczenie: z japońskiego KA Yoshida i David Mitchell, z angielskiego: Dominika cieśla-Szymańska

Wydawnictwo W.A.B. 28 stycznia 2015

.

.

O czym może marzyć rodzic dziecka, kiedy już ostatecznie padnie diagnoza: AUTYZM? Nie o naukowych poradach lekarzy specjalistów, z których każdy ma inne zdanie na temat przyczyn zaburzenia i sposobów postępowania z dotkniętym nim dzieckiem. Nie o współczującym poklepywaniu po plecach przez znajomych i deklarowaniu swojego wsparcia, choć i te gesty warto docenić. Taki rodzic najbardziej chciałby mieć coś na kształt instrukcji obsługi swojego dziecka, która pozwoliłaby mu zrozumieć jego dziwne zachowania i pomogła nawiązać porozumienie. Znanemu brytyjskiemu pisarzowi, Davidowi Mitchellowi udało się trafić na taką „instrukcję obsługi” swojego dziecka. Pracę autycznego Naoki Higashidy Dlaczego podskakuję uznał za tak cenną dla jemu podobnych rodziców, że przełożył ją na angielski, opatrzył wstępem czyniąc tym samym łatwiej dostępną dla zainsteresowanych.

Naoki Higasida to 13-letni (w chwili powstania książki) autyk, któremu udało się nauczyć porozumiewać z „normalnymi” ludźmi i który postanowił podyktować odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące zachowań jego i jemu podobnych dzieci. Dlatego też Dlaczego podskakuję spokojnie mogę określić jako FAQ autycznego dziecka, stworzone przez najbardziej kompetentnego specjalistę w tej dziedzinie.

Czytając odpowiedzi na pytania takie jak tytułowe: dlaczego podskakuję? czy dlaczego nie patrzę w oczy kiedy mówię? Dlaczego wciąż powtarzam to samo pytanie? Dlaczego nie potrafię rozmawiać? poznajemy, przynajmniej w pewnym stopniu, świat dziecka/człowieka dotkniętego autyzmem. Widzimy, że sam czuje się więźniem we własnym ciele i niejednokrotnie nie bardzo potrafi wytłumaczyć własne dziwne zachowania. Czasem bowiem robi coś sam nie wiedząc dlaczego, po prostu czuje, że musi. Poza odpowiedziami na najczęściej zadawane pytania Naoki Higashida dzieli się także z czytelnikami opowiadaniem, które stworzył. Dzięki temu można przekonać się, że ludzie dotknięci autyzmem nie są tylko do przesady uporządkowanymi jednostkami, zachowującymi się w niepojęty dla nas sposób. Posiadają także bogatą wyobraźnię. Tym bardziej szkoda, że tak niewielu udaje się w jakikolwiek sposób komunikować z otoczeniem.

Nie będę się upierać, że każdy tę książkę powinien przeczytać. Przeczytać ją jednak powinien każdy, kto pragnie choć trochę zrozumieć inność, wczuć się w ludzi, którzy inaczej postrzegają świat. Choćby po to, by zrozumieć, że to nie tylko rodzice autyków mają ciężko. Równie ciężko a może nawet bardziej, mają sami autycy, którzy często widzą, jak błędnie są postrzegani przez innych, w tym przez najbliższych a nie są w stanie przekazać im tego, co naprawdę czują.

Opublikowano książki | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Tylko Maks

.

Tytuł: Tylko Maks. Historia z dreszczykiem

Autor: Łukasz Orbitowski

Narodowy Instytut Audiowizualny 2014

.

.

.

Swojego czasu z jednego z wrocławskich osiedli wyłonił się Święty Wrocław… i nic dobrego z tego nie wynikło. Przynajmniej dla świata, dla Łukasza Orbitowskiego wręcz przeciwnie, powieść Święty Wrocław spotkała się z uznaniem zarówno krytyki jak i czytelników. Jednak chyba nie to zadecydowało, że dawniej kojarzony wyłącznie z Krakowem Orbitowski postanowił znów umieścić akcję swojej noweli w stolicy Dolnego Śląska. Konkretnie w Hali Stulecia.

Do prac przy organizacji Festiwalu Stulecia, mającego upamiętnić powstanie Hali zostaje zaangażowany Jurek, specjalnie ściągnięty w tym celu z Niemiec, gdzie pracował już od paru lat. Nie bardzo wiedząc dlaczego dyrektor Festiwalu, dawniej mąż jego matki, ściągnął go tutaj, zaczyna uważnie się wszystkiemu przyglądać. A jest czemu, bowiem w Hali dzieją się rzeczy niezwykłe. Najpierw zostaje zamordowana jedna z osób zaangażowanych w przygotowania festiwalu, jednak to dopiero początek tej fantastycznej lektury. Niestety, nie mogę tu napisać: fantastycznej w dwojakim tego słowa znaczeniu, tu bowiem mamy do czynienia tylko z jednym. I od razu mogę stwierdzić, że kryminał fantastyczny nie zawsze oznacza to samo, co fantastyczny kryminał. Tutaj mamy do czynienia jedynie z połączeniem tych dwóch gatunków literackich.

Tylko Maks powstał przy okazji Europejskiego Kongresu Kultury, który zorganizowany został w 2011 roku we Wrocławiu właśnie w Hali Stulecia. Pobrać go można (było?) za darmo, co zdawało się sugerować, że arcydzieło literackie to to nie będzie. Z drugiej zaś strony nazwisko Orbitowski to już od ładnych paru lat marka sama w sobie, więc człowiek bierze w ciemno pozycję jego autorstwa. Zwłaszcza kiedy za darmo dają. Efekt zaś jest dokładnie taki, jak się można było spodziewać – pozycja słaba… jak na Orbita. Rzecz w tym, że słaby Orbitowski to i tak wciąż jeszcze jest całkiem przyzwoita literatura. Niestety nic ponad to. Jeśli się ktoś latem wybierze do Wrocławia z czytnikiem i tym ebookiem pod ręką, będzie mógł pospacerować po stolicy Dolnego Śląska wraz z Jurkiem i Anitą a i przy okazji pozgłębiać tajemnice, jakie kryje w sobie Hala Stulecia. Wówczas nowela z pewnością zyska na wartości…

 

Opublikowano książki | Otagowano , , , , , | Dodaj komentarz