Lolita

Tytuł: Lolita (Lolita)

Autor: Vladimir Nabokov

Tłumaczenie: Robert Stiller

Czyta: Leszek Teleszyński

Nagranie: Zakład Nagrań i Wydawnictw Związku Niewidomych w Warszawie, 1992, na podstawie wydanie: Państwowy Instytut Wydawniczy, 1991

Lolita najgłośniejsza powieść Nabokova, jednego z najwybitniejszych pisarzy XX wieku, jest opisem seksualnej obsesji czterdziestoletniego mężczyzny na punkcie dwunastoletniej dziewczynki Dolores. Powieść przetłumaczono na kilkadziesiąt języków, wydawano ją w atmosferze kontrowersji i protestów, a autora pomawiano o pornografię i pedofilię. Obecnie uznawana jest za jedno z arcydzieł literatury światowej. Sfilmował ją w 1962 roku Stanley Kubrick i ponownie w 1997 Adrian Lyne.

Nie ma książek moralnych lub niemoralnych. Są książki napisane dobrze lub źle – pisał Oscar Wilde. Kiedy czytałam Portret Doriana Graya, w pełni się z tym zgadzałam. Jednak lektura Lolity Vladimira Nabokova zmusiła mnie do rewizji opinii na ten temat. Lolita to zdecydowanie powieść niemoralna… napisana dobrze. O tym jak dobrze, świadczy chociażby to, że zarówno słowa nimfetka, jak i lolita/lolitka weszły na stałe do słownika jako określenie opisywanego przez niego typu dziewcząt.

To, że jest to powieść dobrze napisana nie oznacza bynajmniej, że mnie wciągnęła. Próbowałam kiedyś obejrzeć film, wersję w reżyserii Adriana Lyne’a – nie dało rady. To jednak mogłam sobie tłumaczyć tym, że ja prawie żadnego filmu z Jeremy Ironsem nie jestem w stanie oglądać. Jakoś tak nie bardzo lubię patrzyć na tę twarz… Próbowałam czytać, ale też było mi trudno ogarnąć poetyckie zachwyty starego pedofila nad nimfetką. Jednak klasykę znać wypada, a poza tym postanowiłam sobie swojego czasu zapoznać się ze wszystkimi, a w każdym razie z większością książek opisanych przez Bartłomieja Paszylka w Książkach zakazanych. Skoro więc miałam możliwość zapoznania się z Lolitą w wersji audio – nie mogłam sobie odmówić. I tym razem udało się. Fakt, słuchanie wymaga nieco mniej zaangażowania niż czytanie, co więcej słuchanie nawet kiepskiej literatury nie jest taką stratą czasu jak czytanie takowej – wszak podczas słuchania audioksiążki można spacerować, sprzątać czy wykonywać inne prace domowe. Domyślam się, co fani Nabokova czy „prawdziwi” miłośnicy literatury mogliby powiedzieć o słuchaniu Lolity w trakcie zmywania naczyń czy spierania plam z dziecięcych ciuchów, ja jednak bynajmniej nie uważam tego za profanację.

Wprawdzie warsztat literacki Nabokova może robić wrażenie, jednak mnie cokolwiek męczył. Powieść trochę mi się kojarzy ze spowiedzią staruszki z rozmaitych bezeceństw… bo tak miło sobie młodość powspominać. Tutaj także prof. Humbert Humbert ubolewa nad tym, jak to zniszczył życie ukochanej Dolores, ale nawet po latach odczuwa zazdrość, jaką czuł, gdy ukochana zwracała uwagę na kogoś innego czy rozczarowanie, że to nie on zdeflorował młodziutką Lolitę. I choć żałuje, że skrzywdził, to jednak chętnie zrobiłby to jeszcze raz… Odróżnianie nimfetek od innych ich rówieśnic sprawia na mnie wrażenie podziału pedofili na takich, których generalnie pociągają dzieci i pedofili-koneserów – którym się podoba określony typ nieletnich. Humbert Humbert to oczywiście koneser. Tylko szkoda, że nie udało mu się uwieść Lolity i musiał posuwać się do gwałtu. A potem poniekąd zmuszać nieletnią do prostytucji, bo jak inaczej nazwać kieszonkowe za seks? Tak więc, choć siedzi on sobie w więzieniu i (niekoniecznie) dręczony wyrzutami sumienia wspomina dawne dzieje, to jakoś nie jest mi szkoda człowieka. Nie wiem, może czyjąś sympatię budzi – mojej nie jest w stanie. Dolores-Dolly-Lolita też nie jest w stanie wzbudzić we mnie cieplejszych uczuć – ani sympatii, ani współczucia, choć niby wiem, że współczuć by jej należało. Nie tylko „tatusia” ale i matki. Jednak trochę trudno współczuć komuś, kogo znamy z jedynie z relacji innej osoby. Może gdyby powieść Nabokova nie była opowieścią dubeltowego Humberta, a przedstawiała wydarzenia z perspektywy innych bohaterów – któregokolwiek byłabym w stanie polubić. Choćby jego pierwszą żonę.

Lolita to druga powieść Nabokova z jaką się zetknęłam. I chyba na trzecią już nie mam ochoty. Wcześniejsza: Król, dama, walet także nie była w stanie mnie zachwycić. Z dokładnie tego samego powodu – tam też nie potrafiłam polubić żadnej z postaci. Wygląda więc na to, że Nabokov jest zdecydowanie nie dla mnie. Ja lubię kibicować bohaterom książek, które czytam. Albo przynajmniej czuć do nich podziw bądź sympatię.

Leszek Teleszyński jako Humbert Humbert jest idealny. A może tylko prawie idealny, gdyż słuchając jego interpretacji Lolity silną niechęć odczuwałam do narratora opowieści. Gdyby interpretacja była idealna, utożsamiałabym Teleszyńskiego z odgrywaną przez niego postacią (bo w sumie jeśli narracja jest pierwszoosobowa, to lektor odgrywa rolę narratora)… i chyba długo jeszcze myślałabym o nim (aktorze) jako o pedofilu. Tymczasem zaś po prostu wiem, że jeśli będzie czytał książkę, której ja nie mam ochoty czytać, ale z którą jednak chciałabym się zapoznać – to z pewnością sięgnę po nagranie.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s