Park Jurajski

Tytuł: Park Jurajski (Jurassic Park)

Autor: Michael Crichton

Tłumaczenie: Krzysztof Bednarek

Czyta: Krzysztof Gosztyła

Nagranie: Albatros A. Kuryłowicz

Na niewielkiej wyspie Nublar u wybrzeży Kostaryki powstaje najbardziej niezwykły park rozrywki na świecie – Park Jurajski. Jego podstawową atrakcją mają być żywe dinozaury, sklonowane z DNA pobranego ze skamieniałych insektów uwięzionych w zastygłej żywicy. Ale stworzony przez człowieka ekosystem wymyka się spod kontroli, zawodzą mechanizmy stworzone, by ograniczyć populację zwierząt. Wbrew woli twórców dinozaury zaczynają swobodnie przemieszczać się po parku, polując na inne stworzenia i na ludzi. Przebywający na wyspie paleontolog Alan Grant i wyznawca teorii chaosu, matematyk Ian Malcolm, zaproszeni tu przez założyciela parku, ekscentrycznego miliardera Johna Hammonda, nie mają innego wyjścia: muszą walczyć o przetrwanie. Jak się okazuje, natura zawsze znajdzie sposób, by wydostać się spod kontroli… (źródło opisu: Wydawnictwo Albatros A. Kuryłowicz)

Filmu nie widziałam, ale zapragnęłam zobaczyć. Choćby po to, żeby się przekonać, że słabszy od książki. Powieść Michaela Crichtona traktuje bowiem o zabawie ludzi w Boga i o następstwach takich zabaw. To, co w książce zrobiło na mnie największe wrażenie to monologi profesora Iana Malcolma, który od początku wieszczy niepowodzenie projektu stworzenia parku rozrywki z klonowanymi dinozaurami. Z czasem, gdy wszystkie jego prognozy zaczynają się sprawdzać, kwituje to słowami: przecież mówiłem, że to było do przewidzenia. Ale nie do tego sprowadzają się rzeczone monologi. Matematyk cały postęp widzi jako gwałt zadany naturze, krytykuje naukowców, za to, że zastanawiają się czy coś da się zrobić i jak to zrobić zamiast zastanowić się czy to w ogóle powinno być robione. Czasami odnosiłam wrażenie, że cała fabuła stanowi pretekst do rozważań profesora nad postępem i jego (niemożliwymi do przewidzenia) efektami. Nie wydaje mi się, żeby na rozważania tego typu znalazło się miejsce w filmie. Zwłaszcza w filmie nastawionym na masową widownię.

Oczywiście Park Jurajski nie sprowadza się wyłącznie do rozważań Iana Malcolma. Fabuła wciąga praktycznie od samego początku a każda z postaci ma swoje 5 minut i nie sposób jej zapomnieć. Choć i nie wszystkich da się polubić. Ale co to byłby za thriller, gdyby wszyscy bohaterowie budzili sympatię?

Książki w interpretacji Krzysztofa Gosztyły to niemalże słuchowiska. Zawsze można zachwycić się interpretacją nie tylko całości tekstu, ale i poszczególnych postaci. Choć czasami wychodzi to dziwnie – dziewczynki występujące w powieści brzmiały niemal dokładnie tak samo jak Alia  z Diuny  Franka Herberta. Tylko że Alia to dziewczynka mocno ponadprzeciętna, skupiająca w ciele dziecka wiedzę gromadzoną przez wieki, gdy tymczasem obie dziewczynki występujące w Parku Jurajskim to normalne dzieci. Jednak kiedy już wydarzenia w Parku Jurajskim sprawiły, że zapomniałam o Diunie Lex mówiąca głosem Gosztyły wzbudzała we mnie mordercze instynkty. Nie wykluczam, że gdybym czytała powieść, Lex także by mnie irytowała, jak irytować potrafią rozpieszczone, przemądrzałe dzieciaki, ale jeśli się tylko czyta, jak taki dzieciak marudzi to przynajmniej odpada konieczność słuchania jakim tonem to robi. Wygląda więc na to, że ze wszystkich bohaterów powieści Crichtona rola Lex została najlepiej odegrana. Choć kreacja innych postaci również nie budzi zastrzeżeń.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s