Odwaga jest kobietą

Tytuł: Odwaga jest kobietą

Autor: Marta Szarejko (red.), autorki: Joanna Cieśla, Iza Klementowska, Iza Michalewicz, Joanna Podgórska, Renata Radłowska, Kamila Sypniewska, Sylwia Szwed, Anna Wiatr, Ewa Winnicka, Joanna Wojciechowska, Ewa Wołkanowska-Kołodziej, Joanna Woźniczko-Czeczot

Wydanie: PWN 2014

Jak wygląda odwaga? Na co trzeba się zdobyć, by swoje działanie nazwać aktem odwagi? Do czego się posunąć? Jakie granice przekroczyć? Jakie tabu złamać?

Trzynaście odważnych reportażystek opisało historie odważnych kobiet – pozbawione sensacji a trzymające w napięciu do ostatniego zdania. Opowiedziały o sprawach powszednich, pozornie zwyczajnych w zaskakujący sposób. No bo jak opisać kobietę, która od lat szuka ciała swojej córki? Albo ultrakatoliczkę, która wychodzi za ortodoksyjnego muzułmanina? A lesbijkę, która żyje w szczęśliwym związku, ale w nieszczęśliwym miejscu? Lub kobietę przez lata dręczoną fizycznie i psychicznie przez swoją matką, którą w końcu zabija w afekcie?

Każdą z bohaterek cechuje nieprzeciętna odwaga, czasem wrodzona, częściej pochodząca nie wiadomo skąd, która pojawia się gdy muszą stawić czoła losowi, mężom, wspomnieniom, rodzinie…

Tak, odwaga jest kobietą. (źródło opisu: okładka książki)

Nie, odwaga nie jest kobietą. Nie jest także mężczyzną. Dzieckiem też nie. Odwaga to cecha lub akt. Odważni mogą być zarówno mężczyźni jak i kobiety, i zarówno mężczyźni jak i kobiety nawet nie cechujący się odwagą mogą się zdobyć na akty odwagi. Dlatego wolałabym mniej stronniczy tytuł. Może Kobiece oblicza odwagi. Bo tak, odwaga niejedno ma oblicze i niejednokrotnie pewnych zachowań w ogóle nie przychodzi nam do głowy nazywać odważnymi.

Bo czyż odwagą jest opieka nad dzieckiem przykutym do łóżka? Wszak to obowiązek kobiety, od tego matka przecież jest. Jak dla mnie akurat to, że bohaterka przewartościowała całe swoje życie dla dziecka jest aktem miłości bardziej niż odwagi. Miłości z tych, co to góry potrafi przenosić. Bohaterka reportażu Izy Michalewicz Dom Lalki jest właśnie przykładem, że taka miłość zdarza się nie tylko w literaturze pięknej, w literaturze faktu (czyli w życiu realnym) również można ją spotkać. Odwagą jest urlop od chorego dziecka. Przynajmniej w kraju, gdzie wciąż pokutuje stereotyp MatkiPolki, naprawdę trzeba mieć odwagę, by zrobić sobie urlop jednocześnie od obłożnie chorego dziecka i od pracy, zapewniającej  środki na utrzymanie tegoż dziecka przy życiu. Nie ważne, że taki wyjazd jest także po to, by naładować akumulatory przed kolejnymi dniami walki o kolejne dni życia córki, MatcePolce tak czynić nie wypada.

Nie uważam natomiast za akt odwagi jakiegokolwiek czynu popełnionego w afekcie, nawet zabójstwa własnej matki – sadystki, jak to miało miejsce w przypadku Basi, bohaterki reportażu Joanny Podgórskiej Kopciuszek. Wersja dla dorosłych. Odwagą raczej jest uporanie się z takimi przeżyciami i próba rozpoczęcia życia na nowo. Ten reportaż jest jednak ważny z innego względu – pokazuje, jak powszechna jest postawa: nie widzieć zła, nie słyszeć zła, nie mówić zła.

Tak, odwaga w niejednej z dwunastu opisanych historii nie jest tak łatwo i oczywiście dostrzegalna, jak np. w wypowiedziach wysłuchanych przez Izę Klementowską, w których kobiety mówią o tym, co u nich było aktem odwagi. Niektóre akty wydają się może banalne, ale dla bohaterek takie nie były. Były czymś na tyle ważnym, by je odmienić, by pomóc im uwierzyć w siebie.

Do całości zbioru nie pasuje tylko jeden reportaż. Paradoksalnie odwaga jego bohaterek nie ulega wątpliwości. Bohaterki tych reportaży nie mieszkają w egzotycznych krajach, a reporterki, które im się przyglądają nie szukają sensacji – pisze we wstępie Marta Szarejko. Dla mnie akurat Rosja za rządów Władimira Władimirowicza Putina jest krajem cokolwiek egzotycznym – mniej więcej tak, jak swojego czasu Berlin Wschodni był dla mieszkańców Berlina Zachodniego, a bohaterkami reportażu Moja mama igra z ogniem są właśnie aktywistki antyputinowskiej opozycji. Owszem, ich odwaga rzuca się w oczy, jednak nie są to kobiety, z którymi przeciętna Polka mogłaby się identyfikować, czy w których widzieć swoje sąsiadki. Chociaż, może jeśli po zbiór sięgną osoby związane z opozycją w czasach PRLu, poczują jakąś więź z młodymi Rosjankami… Albo się zdziwią, jak takie zachowanie można nazwać walką z reżimem, wszak drzewiej inaczej się okazywało sprzeciw władzy.

Nie wszystkie reportaże mną wstrząsnęły, niektóre historie zapomniałam praktycznie od razu po ich przeczytaniu, niektórych bohaterek do końca nie byłam w stanie polubić. Ale przecież nie chodzi tu o to, by rozwodzić się nad każdą historią z osobna. Ja się czasami zastanawiam, czy zbiór tych reportaży coś odmieni w życiu czytelniczek (czemuś nie podejrzewam, żeby szczególnie wielu mężczyzn sięgnęło po ten tom). Myślę sobie, że po Odwaga jest kobietą sięgną raczej te kobiety, które już z góry się z tezą zawartą w tytule zgadzają. Te, które uważają, że rolą kobiety jest biernie przyjmować to, co życie daje najprawdopodobniej nie tylko nie sięgną po tę pozycję, ale i nawet nie dowiedzą się o jej istnieniu. Jeśli już zaś przeczytają, to oburzać się będą zarówno na Joannę – katoliczkę, która potrafiła zrobić taką krzywdę swoim rodzicom i swojemu dziecku i nie dość, że poślubić muzułmanina, to jeszcze wyjechać z nim gdzieś tam, gdzie kobiety muszą twarze zakrywać burkami (Ewa Wołkanowska-Kołodziej Chcę siedzieć na jednym koniu) jak i  na opisywaną Elizę, która zamiast czuwać przy dziecku, gdzieś w góry się wyrwała.

Teoretycznie zbiór reportaży dobry, a jednak mnie irytował. Ale to nie wina ani reportażystek (tak, będę wierna temu słowu, reporterka bowiem od razu budzi we mnie skojarzenia z tabloidem – ot, takie czasy) ani nawet bohaterek… przynajmniej większości. Czytając większość z tych reportaży żałowałam po prostu, że niektóre z zachowań muszą być opisywane jako akty odwagi, że żeby zamieszkać z partnerem tej samej płci w małym miasteczku, trzeba być odważnym, żeby urodzić i wychowywać dziecko będąc niedowidzącą – trzeba być odważną. Mnie się po prost marzy taka rzeczywistość, w której większość zachowań opisanych w omawianym wyborze była naturalna a nie budziła sensację jako odwaga. Ale ja widać nie z tego świata jestem.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s