Misja honoru

Tytuł: Misja honoru (Mission of Honor)

Autor: Tom Clancy, Jeff Rovin, Steve Pieczenik

Tłumaczenie: Maciej Pintara

Czyta: Roch Siemianowski

Botswana. Porywacze, którzy uprowadzili katolickiego księdza, żądają, by misjonarze opuścili kraj. Lecz Watykan nie zamierza ustąpić. Zleca Centrum Szybkiego Reagowania misję: odkryć, co naprawdę kryje się za porwaniem. Ale żeby zniweczyć groźny plan, komandosi muszą przeprowadzić straceńczą akcję w sercu afrykańskiej wojny…(źródło opisu: LubimyCzytac. pl)

Pierwsze spotkanie z twórczością Toma Clancy’ego i w dodatku od razu sam środek (albo i trochę dalej niż środek) cyklu. Nie wątpię, że gdybym czytała cykl od początku pewne zachowania bohaterów byłyby dla mnie bardziej zrozumiałe, jednak autor, czy raczej autorzy postarali się, by powieść mogła funkcjonować jako odrębna całość.

Fabuła trochę przywodzi mi na myśl Psy wojny Fredericka Forsytha: Amerykanie, Europejczycy, Japończycy i Chińczycy realizujący swoje interesy w Afryce, walczący o większe wpływy i grający na patriotyzmie Afrykanów. Akcja Misji honoru toczy się w Bostwanie, a ponieważ miejscowi pragną w pokojowy sposób pozbyć się ze swojego kraju katolików, w sprawę.obok Europejczyków, Amerykanów i Azjatów miesza się również Pańtwo Kościelne.

Za zdecydowany plus książki uważam prezentowanie uczuć i motywów każdej ze stron konfliktu. Zwłaszcza Afrykanów. Niewiele wiem na temat voo doo, trudno mi więc ocenić na ile poważnie traktować opis tej religii, którego dostarczają autorzy, jednak podoba mi się, że nie ma przeciwstawienia religii katolickiej zabobonowi ani nawet ukazania dwóch zabobonów stających naprzeciwko siebie, z których tylko jeden ma silne zaplecze. Pojawia się natomiast próba zrozumienia wyznawców starej afrykańskiej religii przez księdza katolickiego… Ale tu już chyba zaczynamy mieć do czynienia z dominującą od wielu już lat polityczną poprawnością. Może czasami to podejście mnie męczy czy irytuje, ale akurat w przypadku Afryki, o której mało się mówi i pisze w mediach, podoba mi się ta polityczna poprawność. Warto czasami przypomnieć, że Afryka to nie tylko kurczące się lasy równikowe, krokodyle, diamenty, bieda, pandemia AIDS czy ostatnio eboli. Tam też żyją ludzie, którzy mają swoją religię, kulturę… i o których się zapomina. Dobrze więc czasem zapoznać się z książką, w której Afrykańczycy są równoprawnymi bohaterami, nie walczącymi o pieniądze i władzę a jedynie o prawo do bycia panami na swojej ziemi i prawo do wyznawania własnej religii.

Tak ogólnie to nie jestem fanką tego typu literatury, dlatego jeśli po nią sięgam to raczej by wysłuchać niż przeczytać. Najlepiej kiedy lektorem jest Roch Siemianowski, który w literaturze sensacyjnej sprawdza się idealnie. Nie próbuje dać słuchaczowi do zrozumienia, że ten obcuje właśnie z wybitną literaturą, o ile czytana powieść rzeczywiście literaturą wybitną nie jest. Jeśli autor po prostu chciał dostarczyć czytelnikowi rozrywki Siemianowski nie udaje, że czyta książkę, która jest czymś więcej niż tylko rozrywką. Tempo czytania dostosowuje do tempa akcji i wkłada wystarczająco dużo emocji, by przytrzymać uwagę słuchacza, jednak z tymi emocjami nie przesadza. Tak więc deklarować, że więcej nie sięgnę po twórczość Clancy’ego nie będę… ale jeśli już to tylko w interpretacji Rocha Siemianowskiego.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s