Charlotte Bronte i jej siostry śpiące

Tytuł: Charlotte Brontë i jej siostry śpiące

Autor: Eryk Ostrowski

Wydawnictwo MG, 2013

Wszystko, co wiemy o siostrach Brontë, pochodzi od niej. Ona prowadziła korespondencję i rozmowy z wydawcami. Rękopisy powieści Emily i Anne Brontë nie istnieją. Pierwszy wydawca, który jako jedyny je widział, twierdził, że pisane były jedną ręką. Miało to być pismo ukrywającej się pod męskim pseudonimem Charlotte. Ona z kolei robiła wszystko, aby myślano inaczej. Uwierzono jej. I tak już zostało. Czy Charlotte Brontë stworzyła legendę o trzech genialnych siostrach? Książka odsłania kulisy życia autorki Jane Eyre, które obfitowało w dramatyczne wydarzenia. Brontë zadbała, by wiele z nich nigdy nie dotarło do wiadomości publicznej. Autor ukazuje, w jaki sposób jej geniusz ukształtowały skomplikowane relacje z mężczyznami – najpierw z bratem, z którym w latach młodzieńczych dzieliła tożsamość literacką i sympatię do doktryny masońskiej, później z belgijskim nauczycielem, w którym była zakochana, wreszcie z jej wydawcą, którego miała nadzieję poślubić. …pozostaje ból tego ostatniego, wyproszonego pożegnania, to beznadziejne drżenie rąk – jeszcze to nie wywietrzało, jeszcze nie zostało zapomniane. Nie lubię tego. (z listu Charlotte Brontë do George’a Smitha, 22 września 1851, przeł. Angelika Witkowska) Książka zawiera nigdy nie tłumaczone na język polski listy Emily i Anne Brontë, wspomnienia Charlotte o siostrach i jej przedmowę do Wichrowych Wzgórz oraz wybór wierszy rodzeństwa Brontë w przekładach Krystyny Lenkowskiej, Ludmiły Marjańskiej i Anny Ostrowskiej-Paton.

Tak naprawdę niewiele wiedziałam o rodzeństwie Brontë. Gdzieś czytałam albo słyszałam, że poza tym, iż były trzy siostry: Anne, Emily i Charlotte, był też brat. Wiedziałam, że cała czwórka była dziećmi pastora i praktycznie przez cały czas mieszkała (przynajmniej siostry) na plebanii; że całe rodzeństwo młodo zmarło i tylko jedna z sióstr niedługo przed śmiercią zdążyła wyjść za mąż. Po lekturze Wichrowych Wzgórz, Dziwnych losów Jane Eyre i Agnes Grey uznałam, że z całej trójki najbardziej lubię prozę Emily, Charlotte też, chociaż nieco mniej, natomiast twórczość Anne Brontë zupełnie mi nie leży. Trochę zdezorientowana poczułam się po lekturze Villette, która to powieść bardziej do Anne niż do Charotte mi pasowała. Tymczasem trafiłam na książkę, której omówienie kazało mi dojść do wniosku, że: najbardziej lubię Charlotte Brontë, Charlotte trochę mniej, natomiast twórczość Charlotte Brontë zupełnie mi nie leży. Eryk Ostrowski w swojej pracy Charlotte Brontë i jej siostry śpiące dowodzi bowiem, iż tak naprawdę była tylko jedna literacko utalentowana siostra i była nią właśnie Charlotte.

Charlotte Brontë i jej siostry śpiące jest tak naprawdę biografią Charlotte, o siostrach jest tam niewiele. Wynika to z faktu, że po Anne i Emily nie zostały niemal żadne ślady. O tym, iż rzeczywiście one żyły świadczą jedynie zdjęcia z ich wizerunkami, pisane przez nie notki urodzinowe oraz wykonane szkice. Natomiast po Charlotte zachowało się zdecydowanie więcej: nie tylko rękopisy ale i bogata korespondencja z wydawcami i przyjaciółmi, wstępy do wydań książek autorstwa zarówno jej, jak i jej sióstr oraz wspomnienia przyjaciół i męża. Eryk Ostrowski wykonał iście detektywistyczną pracę, próbując dowieść, że za wszystkie wiersze i powieści sygnowane nazwiskiem Brontë czy raczej pseudonimem Bell stała jedynie najstarsza z rodzeństwa. Czy mu się to udało? Trudno mi orzec, jego książka bowiem pełna jest odwołań do rozlicznych biografii czy to całego rodzeństwa czy wyrwanych z kontekstu fragmentów korespondencji. Ponieważ jednak o słynnym uzdolnionym rodzeństwie z całą pewnością wiadomo, że nic z całą pewnością nie wiadomo, na podstawie całości istniejących źródeł można snuć rozmaite domysły. Żeby zaś móc wyrobić sobie zdanie czy wszystkie powieści spod tego samego pióra wyszły warto by je czytać jeśli nie w oryginale, to przynajmniej w jednym tłumaczeniu. Skoro zaś Jane Eyre czytałam ponad dwadzieścia lat temu, Wichrowe Wzgórza kilkakrotnie, w różnych tłumaczeniach, ale po raz pierwszy też ponad dwadzieścia lat temu, a Agnes Grey i Villette dopiero niedawno – nie jestem w stanie powiedzieć, czy moim zdaniem autor powieści jest jeden czy jest ich troje. Jednak czytając Ostrowskiego odnosiłam wrażenie, że dobiera on źródła pod z góry założoną tezę, tylko po to, by udowodnić jej prawdziwość. Co więcej, w książce cokolwiek irytuje przytaczanie fragmentów powieści tak, jakby były fragmentami biografii Charlotte. Czasem wręcz autor dokładnie opisuje, co czuła jego bohaterka w określonych momentach swojego życia posiłkując się nie fragmentami korespondencji, ale powieści właśnie.

Doceniam pracę, jaką Ostrowski włożył w swoją książkę. Żeby ją napisać musiał przeczytać wszystkie lub prawie wszystkie materiały dotyczące sióstr Brontë, wszystkie ich powieści i wiersze, całą dostępną korespondencję i niemalże wczuć się w Charlotte. Zebrał też – i to uważam za największą zaletę Charlotte Brontë… – zarówno portrety rodzeństwa, jak i ludzi z którymi w jakiś sposób Charlotte była związana oraz szkice wykonane przez każdą z sióstr. Nawet jeśli w istocie talent literacki posiadała tylko jedna, plastyczny widać u wszystkich. Monografię dopełniają tłumaczenia przedmów Charlotte do późniejszych wydań powieści i wierszy sygnowanych nazwiskami sióstr oraz kalendarium najważniejszych wydarzeń z życia Charlotte. Tak więc cenię pracę Ostrowskiego, jednak wolałabym wyrobić sobie sama zdanie co do autorstwa poszczególnych powieści… a może – z szacunku dla Charlotte – nie roztrząsać tej kwestii i czytając kolejną powieść autorstwa Brontë (nie ważne jakim imieniem poprzedzonego) po prostu cieszyć się dobrą literaturą… nawet jeśli męczy mnie ona tak, jak zmęczyła zarówno Agnes Grey, jak i Villette. O tym, że chciałabym zapoznać się z całością twórczości sióstr z wrzosowisk wiedziałam od dawna, od kiedy przeczytałam Wichrowe Wzgórza i Dziwne losy Jane Eyre. Praca Ostrowskiego sprawiła jednak, że zainteresowała mnie sama Charlotte, więc zapragnęłam zapoznać się także ze wszystkimi dostępnymi na naszym rynku biografiami Charlotte i reszty rodzeństwa. Nawet jeśli finał tej lektury zabrzmi niczym Z archiwum X: the truth is out there.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s