Oblicza grozy

Tytuł: Oblicza grozy

Autorzy: Jacek M. Rostocki, Łukasz Radecki, Łukasz Orbitowski, Krzysztof Maciejewski, Paweł Mateja, Karolina Kaczkowska, Robert Cichowlas, Piotr Mirski, Dawid Kain, Paweł Waśkiewicz, Tomasz Siwiec, Tomasz Czarny, Łukasz Henel, Jacek Piekiełko, Michał Stonawski, Krzysztof T. Dąbrowski, Sylwia Błach, Graham Masterton

Wydawnictwo Replika

Groza niejedno ma oblicze. Czasem ukazuje się jako monstrum starsze jeszcze niż rasa ludzka, innym razem jako wiatr szumiący między gałęziami drzew w mrocznym lesie, niekiedy zaś jako kat, który był kiedyś najukochańszą osobą. Wydawnictwo Replika, publikując antologię Oblicza grozy postanowiło ukazać czytelnikom jak największą ilość tych twarzy. I trzeba oddać wydawnictwu sprawiedliwość: opowiadania zawarte w zbiorze charakteryzuje bardzo duża różnorodność tematyczna, autorzy potrafią straszyć przy użyciu najrozmaitszych środków. Niestety – wychodzi im to bardzo różnie.

Miłośników wszelkich obrzydliwości niewątpliwie zainteresuje opowiadanie Karoliny Kaczkowskiej Zombie Love, ja jednak zdecydowanie wolę zombie w wydaniu Krzysztofa T. Dąbrowskiego. Jego ŻyczeNIE to w sumie dość typowe opowiadanie o źle wykorzystanym życzeniu, ale Dąbrowski należy do tych autorów, którzy nawet starym jak świat patentom potrafią nadać charakter. Choć nie jestem fanką ani zombie ani bizarro (to mniej więcej z tego nurtu wywodzi się opowiadanie) ŻyczeNIE mnie urzekło. Przede wszystkim za sprawą duetu głównych bohaterów: Huberta i Wikarego, choć sama koncepcja zombie, który ma problem z poruszaniem się, gdyż głowę ma odwróconą o 180 stopni też godna jest uwagi. A że opowiadanie nie przeraża – to już chyba nic nie znaczący szczegół. Widać, że autor świetnie się bawił, pisząc je (albo pisze tak dobrze, że potrafi stworzyć takie wrażenie) i ja się równie dobrze bawiłam w trakcie lektury. Również nieco w nurcie bizarro utrzymany jest utwór Dawida Kaina Jak szelest liści w jesienną noc. I tu znów – choć bizarro to zdecydowanie nie mój styl, tak to opowiadanie spodobało mi się a świat wykreowany przez Kaina przyprawił mnie o ciarki na plecach. Kain bowiem należy do tych twórców grozy, których światy potrafią wzbudzić u mnie niepokój.

Jednak jeśli chodzi o moje ulubione oblicza grozy, to zdecydowanie będą to twarze ukryte za maską – czyli nie wiesz dokładnie co się za nią kryje, ale wiesz, że czasem lepiej nie wiedzieć. I do tej kategorii zaliczam ramotkę Pawła Mateji Fałszywe wspomnienie. Opowiadanie sprawia, że można poczuć się tak, jakby się czytało dawno zapomnianego klasyka grozy, choć sam Mateja stanowczo zbyt młody jest, by się do klasyków zaliczać. Nieco bardziej współczesne jest opowiadanie Pawła Waśkiewicza Przewoźnicy, z którego można się dowiedzieć, że tak jak w Miasteczku Twin Peaks sowy tak w Polsce to bociany nie są tym czym się wydają. Wygląda więc na to, że od teraz będę inaczej spoglądać na te ptaki.

Choć tematyka przemocy domowej, zwłaszcza męża wobec żony do moich ulubionych (przynajmniej w literaturze i filmie) nie należy, to Rozumiesz, skarbeńku? Tomasza Siwca stanowi wyjątek od tej reguły. Ta walka uczuć: pomiędzy miłością do tego wspaniałego mężczyzny, za którego wyszłam za mąż, a nienawiścią do obecnego dręczyciela… i ta niepewność, które uczucie w końcu zwycięży…

Kolejnym z opowiadań, które może nie przerażają, ale których lekturze towarzyszy uczucie niepokoju jest Nieczas Tomasza Czarnego. Opowiadanie w sensie dosłownym z pogranicza jawy i snu. Niby utrzymana w zbliżonym klimacie Klatka Michała Stonawskiego zrobiła już na mnie gorsze wrażenie… ale to chyba kwestia gustu, bo obiektywnie trudno by mi było wykazać wyższość jednego z tych opowiadań nad drugim.

Pozostałe opowiadania, choć ich autorami są uznani twórcy grozy, tacy jak Łukasz Orbitowski, Łukasz Radecki czy – jedyny nie-Polak w antologii – Graham Masterton nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia. Czyli albo tematyka zupełnie mi nie pasowała albo po prostu natychmiast po przeczytaniu ulatywały z mojej pamięci.

Trudno powiedzieć, czy czas spędzony z obliczami polskiej grozy uważam za stracony. Z pewnością nie znalazłam tu nic, co by mnie zachwyciło, ale całkiem sporo po prostu mi się podobało. Z drugiej zaś strony kilka obliczy polskiej grozy chyba niekoniecznie powinno oglądać światło dzienne… W antologii zabrakło mi też wstępu czy posłowia, w którym redaktor wspomniałby coś o kryterium doboru tekstów, o tym dlaczego właśnie te, a nie inne opowiadania znalazły się w zbiorze. Samo przybliżenie sylwetek twórców to jednak zdecydowanie za mało. Chyba więc nieprędko sięgnę po kolejną polską antologię opowiadań grozy.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Oblicza grozy

  1. megi pisze:

    Wszystko fajnie tylko nie „Piotr Siwiec” a Tomasz Siwiec i nie „Rozumiesz, skarbeczku?” tylko „Rozumiesz, skarbeńku?” jak się za coś brać to rzetelnie. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s