Harry Potter i Kamień Filozoficzny

11692704_786945768071230_3195742536215021846_nTytuł: Harry Potter i kamień filozoficzny (Harry Potter and the Philosopher Stone)

Autor: J.K.Rowling, Jim Kay

Tłumaczenie: Andrzej Polkowski

Media Rodzina, 2015

Harry Potter to moja miłość od pierwszego przeczytania. W dodatku miłość, która wzrasta z każdym rokiem, z każdym przeczytanym tomem, z każdym obejrzanym filmem, z każdym przesłuchanym audiobookiem. Jak dotąd nie posiadałam jednak ani jednego tomu po polsku, a i filmów mam raptem kilka. Takie „braki” mają swoją dobrą stronę – nie musiałam się zastanawiać czy kupić sobie wydanie ilustrowane… co najwyżej mogłam się zastanowić, z jakich przedświątecznych zakupów mogę zrezygnować. Nie pamiętam już z czego zrezygnowałam, co oznacza, że nie było to warte kupna. Cieszę się natomiast z posiadania Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego zilustrowanego przez Jima Kaya.

Powieść po kilku latach od ostatniego wysłuchania wciąż robi wrażenie, magia stworzona przez J.K. Rowling wciąż mnie uwodzi. Nadal beznadziejnie kocham Severusa Snape’a, cenię Minervę McGonagal, podziwiam Albusa Dumbledore’a. I chyba nigdy nie zapałam szczególną miłością do któregokolwiek z uczniów… no, może z wyjątkiem bliźniaków Wealsey. Jednak nie o samej powieści J.K. Rowling chcę tu pisać, każdy bowiem mniej więcej wie o czym ona traktuje. Kogo wciągnął świat czarodziejów ten wie, że trudno się uwolnić od niego, kogo zaś nie wciągnął – z pewnością nie zrozumie zachwytów. I owszem, zgodzę się z każdym, kto powie, że szkoła magii zaprezentowana przez Rowling nie umywa się do tej, którą stworzyła Ursula leGuin w cyklu Ziemiomorze, konkretnie w Czarnoksiężniku z Archipelagu… tylko że obie serie są adresowane do zdecydowanie różnego kręgu odbiorców. Ja cenię leGuin i z pewnością Ziemiomorze też sobie zakupię, ale i dałam się uwieść Rowling. Wszak pojedynki na zaklęcia, nauka unoszenia w powietrze rozmaitych przedmiotów czy mecze quidditcha są zdecydowanie bardziej widowiskowe niż długa, żmudna walka o opanowanie własnych mocy i nauka pokory wobec nich.

DSC02962Jednak ja nie o tym miałam… Magia stworzona przez Rowling jest, rzec by można, bardzo fotogeniczna. Udowodnili to swojego czasu twórcy wszystkich filmów z serii o Harrym Potterze, teraz zaś udowadnia to Jim Kay, tworząc ilustracje do pierwszego oficjalnego ilustrowanego wydania powieści. Tworzenie portretów bohaterów było sporym wyzwaniem, zważywszy, że w świadomości większości czytelników bohaterowie kojarzą się z odtwarzającymi ich aktorami. Jednak ci z kart powieści, choć wierni opisom Rowling, nie przypominają tych, których znam z filmów. Harry’ego zdecydowanie wolę tego, który wyszedł spod ręki Kaya od znanego mi z ekranizacji Daniela Radcliffe’a. Podobnie zresztą rzecz ma się z Hermioną i Ronem. Jednak jeśli miałabym wybrać, którego Dumbledore’a, Snape’a czy którą McGonalal wolałabym spotkać, to już miałabym problem z odpowiedzią. Wzrok mistrza eliksirów, patrzącego z kart książki hipnotyzuje nie mniej niż głos Alana Rickmana, odgrywającego tę postać w ekranizacjach.

DSC02963Jednak Harry Potter i Kamień Filozoficzny to nie tylko bohaterowie zapełniający karty powieści. To także Zakazany Las, w którym giną jednorożce, to Hogrwart pełen tajemnic i nieznanych przejść czy wreszcie mecze quidditcha, podczas których można spaść z miotły lub oberwać kaflem w głowę. Zakazany Las według Kaya jest tak tajemniczy i groźny, że nie trudno zrozumieć młodego Malfoya, który wzbraniał się przed wejściem tam, Hogwart tak pełen magii, jak można się spodziewać po szkole, która ma kształcić przyszłych czarodziejów, a zawodnicy quidditcha tak pędzą na swych miotłach, że można odnieść wrażenie, iż za chwilę odlecą z kart książki. Podobnie zresztą można się zdziwić, że tłum kłębiący się na peronie 9 i 3/4 nie stratował stojącego tam samotnie zagubionego chłopca… DSC02965

Na kartach ilustrowanej wersji powieści znaleźć można nie tylko to, co opisała Rowling. Znaleźć tu można również trochę praktycznych informacji, takich jak różnice pomiędzy trollami leśnymi i górskimi czy wizerunki różnych smoczych jaj…

Joanne Kathleen Rowling stworzyła świat, który od lat przyciąga i chyba długo jeszcze przyciągać będzie młodych czytelników w różnym wieku (nie, to nie jest oksymoron ani niedopatrzenie, wszak młodym można być w różnym wieku, patrz: prof. Dumbledore). Ilustracje autorstwa Jima Kaya dowodzą, że magia Rowling wciąż działa i wciąż inspiruje. I mam nadzieję, że długo jeszcze inspirować będzie… nawet takich mugoli jak pisząca te słowa.

Więcej ilustracji do książki można zobaczyć tutaj, a konkretnie to w zakładce load gallery.

 

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Harry Potter i Kamień Filozoficzny

  1. 5000lib pisze:

    Chciałabym dostać takie wydanie, tyle że po angielsku, a nie po polsku…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s