Chór zapomnianych głosów

chor_zpomnianych_glosow_remigiusz_mroz_audiobook_v_1_smallTytuł: Chór zapomnianych głosów

Autor: Remigiusz Mróz

Czyta: Wojciech Masiak

Genius Creations, 2016

Håkon Lindberg – astrochemik na badawczym statku „Accipiter” budzi się nagle z kriogenicznego snu. Pierwszą rzeczą, którą zauważa tuż po niespodziewanym przebudzeniu jest śmierć innego załoganta. Chwilę później orientuje się, iż na pokładzie oprócz niego przeżył tylko nawigator – muzułmanin Dija Udin Alhassan. Reszta załogi, a właściwie to, co z niej zostało, rozrzucona jest po całym statku. Pierwsze podejrzenia astrochemik kieruje oczywiście na nawigatora, ten jednak dość przekonująco potrafi uzasadnić, iż on może żywić dokładnie takie same podejrzenia względem Lindberga. Szybko jednak okazuje się, że Skandynaw i muzułmanin najprawdopodobniej nie są jedynymi istotami żywymi na „Accipiterze”, statek bowiem wysyła sygnał SOS. Wołanie o pomoc dociera na Ziemię… Dalej akcja rozkręca się w tempie zawrotnym, a astrochemikowi nie raz przyjdzie z tęsknotą wspominać chwile, które nastąpiły po przebudzeniu na statku.

Fakt, że Remigiusz Mróz postanowił zmienić kryminał na literaturę science-fiction nie oznacza, iż całkowicie odciął się od kryminału. Już sam początek przywodzi na myśl ulubiony przeze mnie rodzaj: zagadka zamkniętego pokoju. Kto bowiem mógł wymordować załogę na statku kosmicznym i jak mógł tego dokonać kiedy wszyscy byli pogrążeni w kriogenicznym śnie? Jednak literatura fantastyczna daje autorowi więcej możliwości rozwiązania zagadki niż klasyczny kryminał. Potencjalnych odpowiedzi może być bowiem nieskończenie wiele a każda równie prawdopodobna.  Pisarza nie krępują żadne ograniczenia, jakie narzucają znane nam warunki fizyczne. Może zaginać on czas, przestrzeń i jeszcze inne nie znane nam wymiary wedle własnego uznania, byleby to robił z sensem. Remigiusz Mróz zaś pokazuje, że jego wyobraźnia nawet jeśli ma jakieś granice, to woli się do nich nie przyznawać. Chociaż co chwilę pojawiają się nowe, niespodziewane okoliczności, a to, co wydawało się oczywiste okazuje się fałszywym tropem, wszystko  jest spójne i stopniowo układa się w sensowną całość.

Jednak nie tylko pełna zawirowań fabuła robi wrażenie w pierwszej fantastycznej powieści Mroza. Nie sposób nie polubić duetu: Lindberg – Alhassan. Skandynaw, agnostyk, cywilny pracownik statku oraz wyższy oficer, pobożny, choć nie ortodoksyjny muzułmanin, który kilka razy dziennie usiłuje zwrócić się w kierunku Mekki (co w przestrzeni kosmicznej jest nie lada wyzwaniem) by dopełnić obowiązku modlitwy tworzą mieszankę wybuchową. Skazani na siebie dopóki na statek nie przybędzie pomoc, początkowo nieufni, później – poniekąd z braku innego wyjścia – niemal nierozłączni. Ich dialogi to także jedna z mocniejszych stron powieści…  o ile komuś liczne urwy i wuje nie przeszkadzają.

Czasami do tego, żeby powieść podbiła serca czytelników wystarcza ciekawa fabuła. Dobrze jest, kiedy bohaterowie budzą sympatię. Jednak Chór zapomnianych głosów to nie tylko dwóch zupełnie nie pasujących do siebie facetów znajdujących się w – delikatnie mówiąc – trudnej sytuacji. To także próba odpowiedzi na pytanie, czy jesteśmy sami we wszechświecie, a jeśli nie – co to może oznaczać dla ludzi i na czym polega człowieczeństwo. Oczywiście, rozważania te są na tyle nienachalne, że jeśli się chce, można ich nie dostrzec i po prostu cieszyć się akcją, od której nie sposób się oderwać.

Chór zapomnianych głosów to debiut Remigiusza Mroza w roli twórcy literatury science fiction. To także debiut Wojciecha Masiaka jako lektora książki tego gatunku, a także jako w pełni profesjonalnego (czyt. zatrudnionego i opłacanego) lektora. Wydawnictwo Genius Creations zamiast zatrudniać uznanego aktora czy szukać nowego, jeszcze nie znanego ale rokującego nadzieję, wybrało trzecią opcję – zaproponowało współpracę lektorowi, który jako amator zdołał już osiągnąć poziom profesjonalisty i co więcej – grono wiernych fanów. Dzięki temu posunięciu zyskał lektor, który może zarabiać na tym, co naprawdę lubi robić i co w dodatku świetnie mu wychodzi. Zyskało Wydawnictwo – gdyż niejeden wielbiciel Wojtka zakupi książkę przez niego czytaną dla przyjemności słuchania jego interpretacji (wiem, że nie byłam jedyną osobą, która właśnie z tego powodu skusiła się na Chór zapomnianych głosów w wersji audio). Niewykluczone też, że zyskał sam Remigiusz Mróz – może za jakiś czas niejeden fan pisarza wspomni, że zainteresował się jego twórczością właśnie dzięki Wojciechowi Masiakowi… Podejrzewam, że wśród tych „niejednych” mogę być i ja, do tej pory bowiem nie bardzo mnie ciągnęło do jego prozy. Wygląda na to, że tym razem intuicja mnie zawiodła.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Chór zapomnianych głosów

  1. Dzięki wielkie! A interpretacja Wojtka Masiaka rzeczywiście prześwietna – mamy nową gwiazdę audiobooków. 🙂

    • Jukka Sarasti pisze:

      Ta gwiazda zdążyła już sobie zapracować na obecną pozycję 🙂
      Wydawnictwu zaś udało się świetnie dobrać lektora do powieści, a jak się już zdążyłam zorientować nie zawsze to dobrze wychodzi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s