Harry Potter i Komnata Tajemnic

harry_potter_i_komnata_tajemnic_audio_mp3Tytuł: Harry Potter i Komnata Tajemnic (Harry Potter and the Chamber of Secrets)

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie: Piotr Polkowski

Czyta: Piotr Fronczewski

Wydawnictwo Media Rodzina

Niby nie raz czytałam cały cykl i nieraz wydaje mi się, że znam to na pamięć, jednak za każdym razem okazuje się, że o czymś zapomniałam. Tym razem udając się na przechadzkę z młodocianymi czarodziejami znów miałam nadzieję na oderwanie się od rzeczywistości, od myślenia o ludziach, którzy mi skutecznie ciśnienie podnoszą… zapomniałam tylko, że w Harrym Potterze i Komnacie Tajemnic występuje dwóch takich, którzy potrafią zirytować nie mniej, niż ludzie którzy irytują mnie w realnym świecie. Owa dwójka to oczywiście nauczyciel obrony przed czarną magią, prof. Gilderoy Lockhart oraz pierwszoroczniak Colin Creevey.

Ten pierwszy to typ, który potrafi zafascynować przedstawicieli płci przeciwnej (realnie bowiem zarówno mężczyźni, jak i kobiety tego typu się zdarzają), bo jedyną zdolnością jaką naprawdę posiada jest zdolność do autopromocji. Chociaż już wiedziałam, jak skończy Pan Profesor, to i tak denerwowałam się podczas każdej niemalże sceny z jego udziałem. Wyjątkiem był oczywiście pojedynek z prof. Snapem. Bez względu na to, po której stronie barykady zdecydowałaby się go finalnie postawić Rowling, bez względu jaką szują mogłaby go zrobić, za ten pojedynek Snape i tak byłby jednym z moich ulubieńców w całej serii. I gdyby tak Lockhart z tego pojedynku żywy nie wyszedł, o ileż przyjemniej by się czytało czy słuchało tego tomu. No, ale w pojedynkach przecież o rozbrojenie czy unieszkodliwienie przeciwnika chodziło, więc prędzej Longbottom zupełnie niechcący pozbawiłby kogoś życia niż do bólu precyzyjny mistrz eliksirów.

Colin Creevey to fan z gatunku tych, o których mówią – przy takich przyjaciołach/wielbicielach nie potrzebuję już wrogów. Typ, który wszędzie się wciśnie, wszędzie wytropi swojego idola, a zwłaszcza tam, gdzie ów idol pragnie pobyć w samotności. Dobrze, że w dalszych częściach pojawia się już epizodycznie.

Oczywiście nie sposób wspomnieć o Zgredku – pierwszym skrzacie domowym, z którym zapoznaje się Harry. Też irytował mnie mniej więcej tak samo jak młodego gryfona… tylko z uwagi na cel, jaki mu przyświecał i to, że pamiętałam, jaką odegra rolę w późniejszych tomach – zostało mu wybaczone.

Chyba tylko dlatego, że główną gwiazdą jest Gilderoy Lockhart, nie w pełni jeszcze zabłysnąć tu może Ginny Weasley, choć już po lekturze tego tomu domyślić się można było, jaką rolę odegra później. Ona to już wiedziała, jej matka to już wiedziała (choć może głośno o tym nie mówiła), ja to już wiedziałam, więc nie wierzę, żeby J.K. Rowling nie wiedziała… tylko Harry jeszcze nie był tego świadom. Ale co sądzę o Ginny napiszę później, przy okazji omawiania moich wrażeń z n-tego przesłuchania innego tomu.

Wygląda więc na to, że Harry Potter i Komnata Tajemnic to najbardziej irytujący tom w całej septologii. Tylko że – jak nie raz na tym blogu wspominałam, i jak nie raz pewnie jeszcze wspomnę – Rowling potrafi pisać tak, że bez względu na to, jak irytujących bohaterów by wykreowała, i tak nie tylko „dotrwam” do końca lektury, ale i poświęcę inne zajęcia, by ów kres osiągnąć jak najszybciej… tylko po to, by sięgnąć po kolejny tom. Zaś fakt, że w odniesieniu do iluś postaci mam mordercze instynkty chyba też można poczytać pisarce za sukces – w końcu lepszy taki bohater, niż taki, którego po zakończeniu lektury w ogóle nie będę pamiętać.

Tym razem sobie daruję rozwodzenie się nad interpretacją Piotra Fronczewskiego, jednak tylko na chwilę. Przy kolejnych tomach jeszcze do niego powrócę.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s