Harry Potter i więzień Azkabanu

harry_potter_i_wiezien_azkabanu_audio_mp301Tytuł: Harry Potter i więzień Azkabanu (Harry Potter and the Prisoner of Azkaban)

Autor: J.K. Rowling

Tłumaczenie:Andrzej Polkowski

Czyta: Piotr Fronczewski

Wydawnictwo Media Rodzina

Trzeci rok nauki Harry’ego Pottera w Hogwarcie, to jedyny, w którym nie pojawia się Czarny Pan… ale to tylko cisza przed burzą. Pojawia się natomiast tajemniczy czarny pies. Niewykluczone, że to ponurak, zwiastujący śmierć Harry’emu. Tak przynajmniej twierdzi prof. Trelawny, nauczycielka wróżbiarstwa. Co ciekawe, nawet w szkole są tacy (z dyrektorem włącznie), którzy uznają wróżbiarstwo za oszustwo. Jednak nie omeny są najważniejsze i nie one są najgroźniejsze. Niebezpieczny jest podobno więzień, który uciekł z Azkabanu, a z całą pewnością niebezpieczni są dementorzy, którzy ruszyli za nim w pościg.

Całkiem sporo czytelników serii właśnie Harry’ego Pottera i więźnia Azkabanu uważa za swój ulubiony tom. Ja nie, choć tak naprawdę trudno mi wskazać którykolwiek jako ulubiony. Mam swoje ulubione fragmenty, to których, gdym posiadała te powieści w wersji książkowej, najchętniej bym wracał ale chyba w każdym jednym tomie takie momenty się znajdą.  Tutaj chyba najbardziej lubię bogina po oswojeniu przez Neville’a Longbottoma. No i oczywiście bogina Harmiony… szkoda tylko, że nie wiadomo, jak sobie z nim radziła. Zdaje się, że chyba w ogóle. Finał, czyli zabawy z czasem też lubię… ale tak ogólnie to niektóre sceny z innych tomów bardziej zapadły mi w pamięć. I tylko jeszcze takie zaskoczenie – dlaczego coś takiego jak mapa Huncwotów to wynalazek uczniów, a nie stałe wyposażenie gabinetu dyrektora, ewentualnie Filtcha. Ot, taka magiczna wersja monitoringu… I to bardziej zaawansowanego niż nasze, mugolskie kamery. Coś raczej jak połączenie google maps z google glasses.

Nigdy nie zaliczyłam do swoich ulubieńców ani Syriusza ani Lupina. Nie, żebym ich nie lubiła, ale po spotkaniu Bellatrix z Syriuszem w piątym tomie nie bardzo płakałam. Ale o tym też będzie przy okazji omawiania Zakonu Feniksa. Generalnie żadna z nowych postaci nie zrobiła na mnie szczególnego ważenia – bo jak nie zapałałam miłością do Łapy i Lunatyka, tak i prof. Trelawney bardziej mnie bawiła niż irytowała. Zdecydowanie przerysowana postać… albo po prostu Rowling za mało o niej napisała, by móc w tej parodii dopatrzeć się człowieka. Za to zdecydowanie człowieka da się dopatrzeć w Glizdogonie. Nie powiem, że mnie irytował, ja po prostu takimi ludźmi zarówno w życiu, jak i w książkach/filmie się brzydzę. Podobnie zresztą jak bohaterowie powieści…

Wprawdzie nieodmiennie wielbię głos Piotra Fronczewskiego, jednak nie przeszkadza mi to czepiać się szczegółów. Zwłaszcza wymowy niektórych nazwisk. Tak naprawdę nie pamiętam, jak w filmie (wersja oryginalna) wymawiają nazwisko Lupina, jednak czytanie Lapin przy rymowance wymyślonej przez Irytka, brzmi dziwnie.Tekst Lupin się upił jest bowiem rymowanką dla czytających oczami. Czytający uszami słyszy Lapin się upił… i nie brzmi to tak dobrze jak wygląda. Dopiero słuchając czwartego tomu można się zorientować, że mogło to brzmieć jeszcze dziwniej. Brakuje też konsekwencji przy nazwisku Syriusza – raz jest on Blakiem, raz Blekiem innym znów razem Blejkiem… Jednak – jak już wspomniałam – to w sumie tylko szczegóły. I jeszcze w którymś tomie do tych szczegółów wrócę. Jednak zdecydowanie lubię Harry’ego Pottera w interpretacji Fronczewskiego.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s