Jasne oblicze śmierci

218038Tytuł: Jasne oblicze śmierci

Autor: Aleksandra Marinina

Tłumaczenie: Aleksandra Stronka

Czyta: Roch Siemianowski

Biblioteka Akustyczna, 23 listopada 2016

Na śmietniku zostają znalezione zwłoki kochanki Władimira Strelnikowa – biznesmena, kobieciarza, nielojalnego przyjaciela. Zdawać by się mogło, że ustalenie sprawcy jest proste, oczywistą podejrzaną jest była przyjaciółka zamordowanej, poprzednia kochanka Strelnikowa. Samobójstwo pogrążonej w depresji podejrzanej zdaje się potwierdzać wersję milicji. Sprawa się jednak komplikuje, gdy zostaje zamordowana kolejna kobieta, tym razem żona jednego z przyjaciół Strelinikowa…

Jasne oblicze śmierci to nie pierwsze moje spotkanie z prozą Aleksandry Marininy i – jak podejrzewam – nie ostatnie. Nie ostatnie tylko dlatego, że nie pierwsze, bowiem ta powieść jest jedną ze słabszych,  o ile nie najsłabszą spośród tych, które dotychczas czytałam. Gdybym od niej zaczęła swoją znajomość z twórczością Marininy, z pewnością tutaj bym też tę znajomość zakończyła. Przywykłam już do tego, że po kryminałach byłej milicjantki można się spodziewać niemal wszystkiego, że zasadniczo nie wypracowała ona schematu, który z większym lub mniejszym powodzeniem by powielała i za to ją cenię. Tutaj jednak fabuła jest zbyt mocno zakręcona, Marinina więcej uwagi poświęca otoczeniu Władimira Strelnikowa niż śledztwu prowadzonemu przez Anastazję Kamieńską i współpracowników. Tak więc zamiast – jak na przyzwoity kryminał przystało – obserwować, jak rozpracowujący sprawę milicjanci krok po kroku dochodzą do sedna, dowiadujemy się, jak to się stało, że z dwóch przyjaciółek, które za lepszą pracą wyjechały do Turcji jedna wróciła dużo szybciej od drugiej, jak nielojalny w stosunku do przyjaciół był Strelnikow czym zyskał sobie nienawiść ich żon. Owszem, niektóre z tych informacji są ważne dla intrygi kryminalnej, niektóre wprowadzane, by zwodzić prowadzących śledztwo a tym samym czytelników, jednak zajmują one stanowczo zbyt dużo miejsca i momentami po prostu nudzą.

Jeśli jednak znudzony czytelnik zechciałby w połowie powieści zerknąć na koniec, zobaczyć, kto tak naprawdę stoi za śmiercią kobiet srodze by się rozczarował… bowiem znając treść ledwie połowy książki z niczym nie mógłby skojarzyć osoby sprawcy. I za to między innymi cenię kryminały Marininy. Owszem czasami już od początku wiadomo, kto zabija, czasem zaś potrafi tak zamotać akcję, że książkę trzeba po prostu przeczytać w całości by pojąć kto i dlaczego zabił. I tak właśnie jest w przypadku Jasnego oblicza śmierci. Tylko że tutaj niektóre wątki mogłyby być nieco bardziej skrótowo opisane albo wręcz pominięte.

Nie wykluczam, że gdybym tę powieść czytała, to jednak zajrzałabym na koniec, by sprawdzić kto zabił… a potem kartkowała od końca by dowiedzieć się, kim był ów zabójca, jednak na szczęście tym razem miałam do czynienia z wersją audio… Kiedy zaś czyta Roch Siemianowski, gotowam przeżyć każde dłużyzny. Ja tego głosu słucham zawsze z przyjemnością – bez względu na to jak (nie)interesująca jest lektura, którą aktor czyta.

 

 

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s