The best of 2016 czyli 15 najlepszych książek przeczytanych oczami i uszami w ubiegłym roku (plus dodatkowe 3)

Podsumowanie podzieliłam na trzy kategorie: książki, audiobooki oraz literaturę non-fiction.

W książkach liczy się dla mnie zarówno treść, jak i sposób, w jaki została przedstawiona. Nie ma też dla nie znaczenia, czy to książka papierowa czy elektroniczna. Tworząc zestawienie nie brałam pod uwagę książek, które już kiedyś czytałam a w ubiegłym roku tylko wróciłam do nich.

5 najlepszych książek, przeczytanych w 2016 roku:

1. Trylogia geim Andersa de la Motte czyli [geim], [buzz] i [bubble]. Całą trylogię stawiam na jednym miejscu, ponieważ jest ona całością. Już w trakcie lektury wciągała zarówno zawiłością fabuły, jak i informacjami o tym, jak bardzo jesteśmy manipulowani. Czytałam, kim był de la Motte zanim zabrał się za pisanie powieści, więc zdawałam sobie sprawę, że wie o czym pisze. Później, kiedy nasi posłowie pod osłoną protestów przeciw ustawie antyaborcyjnej przegłosowali, że ws. podpisania CETA nie będzie referendum, na własne oczy ujrzałam jak to działa… nie tylko w Szwecji.

2. Inna dusza Łukasza Orbitowskiego, czyli powieść napisana w oparciu o prawdziwą zbrodnię. Orbitowski od lat cieszy się uznaniem miłośników dobrej literatury, choć do niedawna uznanie to ograniczało się do miłośników fantastyki a zwłaszcza grozy. Inną duszą udowodnił, że jest nie tylko dobrym twórcą grozy, ale że jest po prostu bardzo dobrym pisarzem. Trudno stworzyć sensowną fabułę na podstawie morderstw, których sprawca nie potrafił wyjaśnić dlaczego zabijał. Pisząc tę powieść Orbitowski pokazał, że da się i to taką, od której trudno się będzie oderwać.

3. Uległość  Michela Houellebecqa. Francuski pisarz nie tylko ukazuje, że całkiem prawdopodobne jest pokojowe przejęcie rządów we Francji przez wyznawców Allaha i wprowadzenie prawa szariatu. Zdaje się przy tym sugerować, że w gruncie rzeczy nie byłoby to takie złe. Przynajmniej z punktu widzenia głównego bohatera.

4. House of Cards. Ostatnie rozdanie Michaela Dobbsa. W przeciwieństwie do trylogii Andersa de la Motte, każdy z tomów trylogii Michaela Dobbsa można czytać bez znajomości pozostałych. Ostatnie rozdanie to nie tylko dobre zwieńczenie bardzo dobrej serii, to naprawdę godna uwagi powieść. Francis Urquhart mógł wzbudzać podziw bądź obrzydzenie, ale Dobbs pokazał tutaj że nawet po tym, jak się skompromitowało, można odejść z klasą i przejść do historii jako wybitny polityk. Przy okazji pisarz zwrócił moją uwagę na nieznany mi dotąd dramat Williama Shakespeare’a.

5. Juliusz Cezar Williama Shakespeare’a. Stanowczo niedoceniany dramat wybitnego twórcy. O ile o Księciu Machiavellego mówi się dużo, stanowi on niemal biblię dla chcących zrobić karierę w polityce, o tyle o Juliuszu Cezarze raczej się milczy. A szkoda, bo zawarte tam przemówienie Marka Antoniusza wygłoszone po śmierci protagonisty to prawdziwy majstersztyk.

Jeśli chodzi o audiobooki to liczy się dla mnie zarówno treść jak i interpretacja. Podobnie jak w przypadku książek, w podsumowaniu nie biorą udziału audiobooki nie pierwszy raz słuchane w minionym roku. Jeśli jednak książkę już znałam a dopiero teraz poznawałam ją w wersji audio – jak najbardziej jest dla niej miejsce w top5.

5 najlepszych książek, przesłuchanych w 2016 roku:

1. Lśnienie Stephena Kinga. Zwycięzca bezapelacyjny. Sama należę do tych, którzy tę powieść Króla uważają jeden z najlepszych horrorów wszech czasów. Taki horror zasługuje zaś na coś więcej niż zwykłe przeczytanie go. Słuchowisko w reżyserii Janusza Kukuły pokazuje, że o ile filmowe superprodukcje nie są najlepszą stroną polskich twórców, o tyle superprodukcje radiowe potrafimy robić na naprawdę wysokim poziomie.

2. Zero Marca Elsberga w interpretacji Tomasza Sobczaka. Powieść jak najbardziej na czasie w dobie beztroskiego pozostawiania swoich danych w sieci i korzystania z pomocy wirtualnych doradców. Zasługuje na uwagę w tym samym stopniu co trylogia Andersa de la Motte. Nie będę się upierać, że Tomasz Sobczak jest wybitnym lektorem… ale to dlatego, że jeszcze nie dane mi było słuchać takiej powieści w jego interpretacji, która pozwoliłaby na ujawnienie się wybitnych zdolności. Jednak w głosie tego aktora jest coś takiego, że gdyby pracował jako telemarketer obawiam się, że kupiłabym nawet najbardziej niepotrzebną mi rzecz i zapłaciła za to astronomiczne pieniądze. A tak to tylko za całkiem przyzwoite pieniądze kupuję sobie od czasu do czasu audiobooki w jego interpretacji. Dla samej przyjemności słuchania tego głosu.

3. Blackout Marca Elsberga w interpretacji Jakuba Wieczorka. Kolejna książka, która zmusza do zastanowienia. Tym razem nad tym, co bym zrobił(a) gdyby nagle zabrakło prądu na większą skalę. Czy miał(a)bym co jeść i co pić przez najbliższych parę dni, jak daleko mogła/mógłbym zajechać samochodem? Gdybym miała oceniać książki, to Blackout oceniłabym na równi z Zero, jednak interpretacja Tomasza Sobczaka spodobała mi się nieznacznie bardziej niż Jakuba Wieczorka, stąd taka kolejność. Jednak obaj lektorzy zasługują na uznanie.

4. Skazaniec t. IV. Czapki z głów Krzysztofa Spadło w interpretacji Leszka Wojtaszaka. Fakt, że ten tom spodobał mi się mniej od poprzednich nie oznacza, że był słabszy tylko że znam (oczywiście z książek) II wojnę światową z bardziej okrutnej strony niż poznał ją narrator powieści. Przy każdym kolejnym tomie zastanawia mnie, jak to się stało, że Krzysztof Spadło nie tylko tworzy świetną serię z wyrazistym bohaterem ale i znalazł znakomitego lektora do swoich powieści, zatroszczył się o marketing… a powieści nie są aż tak popularne jak na to zasługują. Owszem, czytuję niemal same pochlebne recenzje, tylko dlaczego jest ich tak mało? W każdym razie Krzysztof Spadło to dla mnie jedna z jaśniejszych gwiazd rodzimej literatury.

5. Chór zapomnianych głosów Remigiusza Mroza w interpretacji Wojtka Masiaka. Bardzo dobre SF i profesjonalny debiut znanego niektórym jako amatorskiego lektora Wojtka Masiaka. To się po prostu nie mogło nie udać.

Jeśli chodzi o literaturę non-fiction nie ma dla mnie znaczenia czy czytam ją oczami czy uszami. Tutaj nieważna jest interpretacja, tu liczy się treść, więc w podsumowaniu znajdują się zarówno książki, jak i audiobooki.

5 najlepszych pozycji non-fiction, z którymi zapoznałam się w 2016 roku:

1. Odliczanie Allana Weismana. Dość przerażająca perspektywa, że o ile system gospodarczy, którego celem jest ciągły wzrost (zwłaszcza konsumpcji) się utrzyma (a nic nie wskazuje na to, żeby miał runąć) to moje dzieci będą należały do ostatniego pokolenia ludzi na Ziemi.

2. Mój sąsiad islamista Marka Orzechowskiego czyli coś o tym, że perspektywa rządów islamu z Europie opisana przez Huelleboque’a w Uległości naprawdę ma szansę stać się rzeczywistością. Tylko poprawne politycznie media wolą pewnych rzeczy na głos nie mówić.

3. Wielkie pranie mózgów Piotra Szumilewicza. Poza paroma felietonami wskazującymi lewicowe poglądy autora ciekawa pozycja poświęcona polskim mediom i temu, że tak naprawdę nie ma znaczenia (a przynajmniej do niedawna nie miało) czy oglądasz wiadomości TVP, TVN, Polsatu czy jeszcze innej stacji – wszędzie i tak dowiesz się tego samego. I wszędzie te same rzeczy będą pomijane.

4. Życie na miarę Marka Rabija (czyta Roch Siemianowski). Dobry reportaż o pracy w bangladeskich szwalniach. Dobry, bo pokazuje nie tylko niedolę szwaczek pracujących za grosze w nieludzkich warunkach ale i jak się ma przestrzeganie praw człowieka w państwach, dla których to pojęcie jest zupełnie obce. Rabij każe się także zastanowić czy tylko te biedne szwaczki i ci biedni chłopcy wykonujący najbrudniejszą robotę są niewolnikami przemysłu odzieżowego.

5. Mózg i błazen Jerzego Vetulaniego i Marcina Rotkiewicza. Niby autobiografia, ale taka, z której nie tylko o życiu i karierze jej bohatera można się czegoś dowiedzieć. Jerzy Vetulani należy do tych ludzi, którzy nie tylko mają coś wartego uwagi do przekazania ale i potrafią to robić w sposób zrozumiały dla wszystkich.

BONUS czyli książki, które mogą być ozdobą każdej biblioteczki. Tu nie ma mowy o top 5, gdyż stworzenie zestawienia wymagało tylko uszeregowania wszystkich pięknie wydanych powieści, jakie przeczytałam (i obejrzałam) w roku ubiegłym. Dlaczego taka a nie inna kolejność? Bo dokładnie w tej mi się podobają i tego się nie da uzasadnić.

3 najpiękniej wydane książki, jakie przeczytałam w 2016 roku

1. Harry Potter i Kamień Filozoficzny J.K. Rowling, ilustracje Jim Kay

2. Harry Potter i Komnata Tajemnic J.K. Rowling, ilustracje Jim Kay

3. O czym szumią wierzby Kennetha Grahame’a, ilustracje Richard Johnson

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii statystyki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s