Legendy Polskie

legendy-polskieTytuł: Legendy Polskie

Autor: Jakub Małecki, Elżbieta Cherezińska, Radek Rak, Rafał Kosik, Robert M. Wegner, Łukasz Orbitowski

Allegro, 30 listopada 2015

Spis treści:

Jakub Małecki, Zwyczajny gigant inspirowane legendą o Panu Twardowskim

Elżbieta Cherezińska, Spójrz mi w oczy, inspirowane legendą O bazyliszku

Radek Rak, Kwiaty paproci, inspirowane legendą O kwiecie paproci

Rafał Kosik, Śnięci rycerze, zainspirowane legendą O śpiących rycerzach

Robert M. Wegner, Milczenie owcy, inspirowane legendą O smoku wawelskim

Łukasz Orbitowski, Niewidzialne, inspirowane legendą Żywa woda

Ładnych parę lat temu powieścią Dom na wyrębach Stefan Darda zapoczątkował modę na słowiańszczyznę w polskiej literaturze fantastycznej. Moda ta trwa do dziś… i dobrze, w końcu mamy swoje, powoli zapominane monstra i  legendy, które naprawdę warte są odświeżenia. Do tego stopnia warte, że w grupie Allegro ktoś uznał za dobrą formę promocji serwisu przybliżenie ich za darmo szerszej publiczności. Udało się więc namówić rozmaitych twórców do stworzenia krótkometrażowych filmów, opowiadań i audiobooków inspirowanych tymi legendami. Jednym z elementów serii Legendy Polskie Allegro jest zbiór opowiadań Legendy Polskie.

Każde z opowiadań inspirowane jest inną legendą. Czytając je, uświadomiłam sobie, że o wielu zupełnie już zapomniałam… Choć jest także kilka, które pamiętam z dzieciństwa, a których mi tu zabrakło. No, ale zamiast pisać o tym, czego nie ma, warto poświęcić miejsce temu, co jest. Tym razem po kolei, bo zbiorek omawiać jako jedną całość – zbyt jest różnorodny.

Jedną z bardziej znanych polskich legend jest ta o Panu Twardowskim. Świadczy o tym choćby fakt, że w samej serii Legendy Polskie Allegro wariacja na jej temat pojawia się aż trzy razy. Jednak tylko Jakub Małecki pokusił się o opowiedzenie tej historii z perspektywy żony paktującego z diabłem alchemika. I chwała mu za to, choć samo opowiadanie nie powaliło mnie na kolana.

Podobnie na kolana nie powaliło mnie opowiadanie Elżbiety Cherezińskiej Spójrz mi w oczy, choć obiektywnie nic do zarzucenia mu nie mam. Alternatywna historia Polski, niedaleka przyszłość naszego kraju, ale wciąż władzę sprawuje monarcha, konkretnie królowa z dynastii Jagiellonów. Tradycja w połączeniu z techniką na najwyższym poziomie i naprawdę oryginalne podejście do legendy o bazyliszku… Tylko ja po prostu nie lubię tych alternatywnych historii, w których Polska odgrywa rolę supermocarstwa. Zdecydowanie wolę Cherezińską piszącą o dawnej Polsce, o czasach kiedy ta naprawdę mogła rościć sobie pretensje do miana mocarstwa.

Opowiadanie Radka Raka wywietrzało mi z pamięci ledwie skończyłam je czytać, podobnie jak dużo wcześniej zdążyłam zapomnieć legendę o kwiecie paproci, tak nijakie mi się wydało.

Śnięci rycerze Rafała Kosika natomiast to tekst, który znacząco poprawił mi humor. Dopiero z niego dowiedzieć się można (choć jeśli ktoś sam z siebie wcześniej się nad tym zastanawiał, to może też i na to wpadł) dlaczego pomimo tylu sytuacji, w których nasz kraj był zagrożony, miażdżony przez wrogie mocarstwa, śpiący rycerze ani razu nie przebudzili się, by ruszyć mu na ratunek. Niby fantastyka, ale jakże prawdziwa zdaje się być ta opowieść.

Legenda o smoku wawelskim znana jest chyba równie dobrze jak ta o Panu Twardowskim i do niedawna sądziłam, że niewiele ciekawego można z niej wyciągnąć. Tymczasem – jak udowodnił to Robert M. Wegner – na bazie tego podania można stworzyć opowiadanie science-fiction. Niestety, choć w trakcie lektury gdzieś tam po obrzeżach mózgu chodziło mi przekonanie, że to dobry tekst… jednak stanowczo mnie przerósł. Wychodzę jednak z założenia, że hard SF to zasadniczo nie moja bajka.

Na koniec już w sumie legenda polskiej fantastyki grozy, obecnie coraz bardziej rozpoznawalny pisarz głównego nurtu czyli Łukasz Orbitowski ze swoją wersją legendy o żywej wodzie. Jego uzależniony od lajków na YT Repek, wyruszający po wodę życia dla umierającego ojca i relacjonujący tę podróż na żywo, rozczulił mnie. Do tego stopnia, że szybko przestała mi przeszkadzać młodzieżowa gwara, jaką pisane jest opowiadanie i zapomniałam, że tak naprawdę to ja takich typków nie trawię. Zakończenie zaś… cóż, ukazuje, że fantastyka faktycznie opuściła Orbitowskiego, nie zabierając na szczęście ze sobą jego umiejętności tworzenia dobrych historii.

Jeżeli dostaję coś za darmo raczej nie powinnam się spodziewać rewelacji. I faktycznie, rewelacji nie dostałam… Tylko czy wszystko musi być od razu rewelacyjne? Czasem wystarczy po prostu dobre, a taki jest, po uśrednieniu, ów zbiorek.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s