Wspaniałe życie

Tytuł: Wspaniałe życie

Autor: Robert Ziębiński

Czyta: Tomasz Sobczak

Biblioteka Akustyczna, 13 kwietnia 2016

 

 

 

 

 

 

Roberta Ziębińskiego kojarzę przede wszystkim jako twórcę portalu (nie całkiem) kulturalnego Dzika Banda. Teksty, które tam zamieszcza czytuję  bez względu na tematykę, po prostu lubię jak pisze. Kiedy więc ujrzałam powieść sygnowaną jego nazwiskiem od razu się zainteresowałam. Zwłaszcza, że była to książka w wersji dla czytających uszami. Skoro zaś lektorem był znany mi z powieści: Zero i Pustki Tomasz Sobczak nie pozostawało nic innego, jak tylko zakupić audiobooka. Na wszelki wypadek  postanowiłam skorzystać z możliwości bezpłatnego wysłuchania fragmentu. Po wysłuchaniu tekstu:

Pewnej nocy ktoś na moim bloku wymazał zieloną farbą napis: It’s 4:20. Here.

Kiedyś wracając do domu z imprezy stanąłem pod nim z radosnym uśmiechem na twarzy, wyjąłem fiuta i zacząłem sikać.

– No co ty nie pierdolisz? — powiedziałem do napisu.

– Nie pierdolę proszę pana – usłyszałem głos zza pleców.

Blok do mnie przemówił? Poniżony strumieniem mojego moczu zdecydował się zabrać głos? A może zwyczajnie oszalałem?*

zdecydowałam się na zakup. Decyzji tej dość szybko tego pożałowałam, bowiem cytowany fragment jest jedynym, który mi się spodobał w całej tej powieści.

Wspaniałe życie to monolog Pawła, alkoholika, który po tym jak został zwolniony z pracy w wydawnictwie i niedługo później porzucony przez kobietę, postanawia zrobić coś ze swoim życiem więc zapisauje się na terapię. By uwolnić się od myślenia o piciu, w przerwach od zajęć terapeutycznych w ramach grup wsparcia, pisze kryminał, którego obszerne fragmenty stanowią sporą część powieści.

Paweł nie był w stanie wzbudzić mojej sympatii ani nawet współczucia. Wiem, alkoholizm to choroba i to w dodatku nieuleczalna, ale chyba nie każdy alkoholik jest takim dupkiem, jak bohater Ziębińskiego… Chyba, bo tak naprawdę to z niewieloma alkoholikami miałam w życiu do czynienia, więc może się mylę. I chciałabym wierzyć (acz też mogę się mylić), że nie każdy mężczyzna ocenia każdą napotkaną kobietę tylko pod kątem gdzie by tu ją można wyruchać (bo nawet gdzie by tu można ją przelecieć wydaje się nazbyt subtelnym określeniem do opisania podejścia do kobiet jakie reprezentuje Paweł). Możliwe, że zarówno alkoholizm jak i szowinizm wybaczyłabym bohaterowi, gdyby chociaż okazał się dobrym pisarzem. Jednak prezentowane fragmenty tworzonego przezeń kryminału zdecydowanie nie zachęciły mnie do zapoznania się z całością. Cieszę się, że w słowie końcowym Robert Ziębiński, tym razem już swoim własnym głosem, zapewnia, że Paweł to nie on. Dzięki temu moich uczuć do bohatera udało mi się nie przenieść na twórcę.

Wspaniałe życie to moje trzecie podejście do prozy pijackiej. Wcześniej, dawno temu wysłuchałam  Moskwa – Pietuszki Wieniedikta Jerofiejewa. Wysłuchałam do końca, bo był to znakomity popis gry aktorskiej Romana Wilhelmiego, przeczytać nie dałabym rady. Podobnie rzecz się miała ze Spisem cudzołożnic Jerzego Pilcha – tylko dzięki Zbigniewowi Zapasiewiczowi dobrnęłam do końca. I o ile kiepsko już pamiętam Jerofiejewa, tak zdecydowanie wolę prozę Ziębińskiego niż Pilcha. Podejrzewam jednak, że po raz czwarty po tego typu literaturę nie sięgnę… chyba że znów skusi mnie jakiś dobry lektor.

*pisane ze słuchu, stąd możliwa niezgodność z oryginalnym zapisem

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s