Rafał W. Orkan

Dabliu

Dziś kończy 37 lat Rafał W. Orkan – dawniej pisarz fantasy, od paru już lat twórca fabuł gier komputerowych. Osobiście miałam do czynienia tylko z tym pierwszym wcieleniem pisarza i po latach stwierdzam, że zły to pisarz jest. Popełnił on bowiem dwie książki. Dawno je czytałam, dawno o nich pisałam, więc wkleję to, co napisałam dawniej… mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone publikowanie tego, co swojego czasu opublikowałam gdzie indziej.

Głową w mur Fabryka Słów 2009

Witajcie w Wiecznym Mieście Vakkerby, molochu pełnym kontrastów. Mieście, które zaczyna się głęboko pod ziemią, a kończy wysoko w chmurach. Mieście, którego mieszkańcy podzieleni są na zamknięte kasty, a każda z tych kast zamieszkuje inną domenę. Mieście, rządzonym przez arystokrację i technomagów. Mieście pełnym mutantów, powstałych zarówno na skutek panującego skażenia, jak i wyhodowanych przez technomagów i zaklinaczy na potrzeby kast rządzących. Mieście, z którego nie ma ucieczki, w którym miłość ginie, nim zdąży rozkwitnąć, a każda próba wyrwania się z okowów systemu przypomina  próby przebicia głową muru.

„Głową w mur” Rafała W. Orkana to książka o dość skomplikowanej strukturze. Składa się z pozornie nie powiązanych ze sobą opowiadań, a fabuła każdego z nich rozgrywa się w innej części Wiecznego Miasta. Podzielona jest na dwie części, z których każda składa się z trzech apologów[1]. Apologów z pierwszej części nic ze sobą nie łączy, są to trzy zupełnie odrębne od siebie historie, których bohaterowie nie mają ze sobą nic wspólnego. Opowieści drugiej części mają już tylko jednego bohatera-narratora – Byhtrę, ale nadal każda stanowi odrębną całość, każda rozgrywa się w innej Vakkerby. Dopiero pod koniec powieści wątki z poszczególnych apologów zaczynają się zbiegać. Opowiadania przedzielane są proroctwami wygłaszanymi na Placu Szalonych Proroków, z których każde wieszczy zmierzch Wiecznego Miasta.

Powieść Orkana zasługuje na uznanie jednak nie tylko z uwagi na obrzydliwy i pełen plugastwa, a jednak fascynujący świat, jaki zdołał wykreować i nie tylko z powodu skomplikowanej formy, jaką jej nadał. Zwraca też uwagę umiejętność posługiwania się piórem przez autora (nawet, jeśli dziś piórem owym jest klawiatura komputera). Język każdej opowieści jest odmienny, dostosowany do dzielnicy, w której rozgrywa się fabuła, a każdy bohater mówi w sposób typowy jedynie dla niego, do kasty, do której przynależy, i do profesji, jaką się trudni. Jakby tego było mało, Orkan stosuje różną narrację – raz pierwszo-, raz trzecioosobową, czasem pisze używając czasu teraźniejszego, częściej – przeszłego. Jednak typy narracji nie są stosowane zupełnie dowolnie – do każdego bohatera przypisany jest jeden konkretny.

Jedynym, co w „Głową w mur” może budzić większe zastrzeżenia, jest pewna statyczność fabuły. Jakkolwiek w każdej niemal opowieści wiele się dzieje, to trudno powiedzieć, by cała powieść miała jakąś dynamiczną akcję. Jednak, nim się postawi taki zarzut, należy wziąć pod uwagę, że debiutancka książka Orkana nie stanowi zamkniętej całości. O ile każde z zawartych w niej opowiadań potrafi świetnie funkcjonować w oderwaniu od reszty – dwa z nich: „Miód z moich żył” i „Zemsta jednorożca” wcześniej już były publikowane – to już złożonej z tej mozaiki powieści jako samodzielnej traktować się nie da. Jest to po prostu pierwsza część trzyczęściowego cyklu, mająca nam ukazać tło i głównych aktorów nadchodzących wydarzeń. Krótko mówiąc: ma ona nas przygotować na nadejście „Dzikiego Mesjasza”.

[1] apolog lit. dydaktyczna opowieść prozą a. wierszem, spokrewniona z bajką i przypowieścią, niosąca naukę moralną, ale posługująca się raczej postaciami prostodusznych ludzi niż zwierzętami (Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych W. Kopalińskiego)

Dziki mesjasz, Fabryka Słów 2009

Po proroctwach, wygłaszanych na Placu Szalonych Proroków Wiecznego Miasta, po – w sumie niedługim, bo trwającym niecały rok – oczekiwaniu tych, którym do gustu przypadła debiutancka powieść Rafała W. Orkana, pojawił się wreszcie „Dziki Mesjasz”.

Drugi tom Paramythii Vakkerby zdecydowanie różni się od „Głową w mur”. W przypadku „Dzikiego Mesjasza” można już mówić o fabule i to fabule niezwykle dynamicznej, pełnej  krwawych walk, zdrad i niespodziewanych zwrotów akcji. Zapowiadana w pierwszym tomie rewolta pod sztandarem Dzikiego Mesjasza, kapłana Sześciorękiej Bogini rozpoczęła się… i, jak to zwykle bywa, jej skala zaczęła przerastać przywódcę a wydarzenia wymykać się spod kontroli organizatorów.

W „Głową w mur” poznaliśmy dwie z trzech domen składających się na Wieczne Miasto, fabuła drugiej części Paramythii przeniesie nas na chwilę do najwyżej położonej domeny: zamieszkanych przez arystokrację Stalowych Ogrodów. Poznamy tu także historię Vakkerby, dowiemy się, czym tak naprawdę ono jest i jak powstało. Poznamy też kilku nowych bohaterów oraz nowe (prawdziwe?) oblicza niektórych postaci znanych już z pierwszego tomu. I jednego możemy być pewni: nigdy nie możemy być pewni, jak duże znaczenie ma dany bohater. Podobnie jak w „Głową w mur”, niejednokrotnie okazać się może, że postać, do której czytelnik zdążył już się przywiązać, zostanie niespodziewanie uśmiercona, a postać, zdawałoby się epizodyczna, wysunie się na pierwszy plan.

Jeśli jednak ktoś oczekuje w drugim tomie jednolitej narracji, to z całą pewnością tego nie dostanie. Nie twierdzę, że może się rozczarować, bowiem to, co serwuje nam Orkan rozczarować może chyba jedynie zwolenników opowieści prowadzonej konsekwentnie, cały czas w ten sam sposób. W „Dzikim Mesjaszu” fabuła ukazywana jest z perspektywy poszczególnych uczestników wydarzeń i każdemu przypisany jest inny styl. Bohaterom znanym z pierwszego tomu konsekwentnie ten sam, co poprzednio. Mamy więc znów do czynienia zarówno z narracją pierwszo-, jak i trzecioosobową, prowadzoną w czasie przeszłym, bądź w czasie teraźniejszym. Zdawać by się mogło: zupełny chaos. A jednak w tym wypadku mamy do czynienia z zaskakująco spójną całością.

O ile „Głową w mur” można oceniać jako zbiór opowiadań, lub też jako dobry (lub nie – w zależności od gustu oceniającego) wstęp do kolejnych tomów, o tyle „Dzikiego Mesjasza” trudno jest oceniać w jakikolwiek sposób. Z całą pewnością nie stanowi on samodzielnej opowieści, nie da się go zrozumieć bez uprzedniej lektury pierwszej części Paramythii, która przedstawia tło i głównych bohaterów opisywanych tu zdarzeń. Zakończenie pozostawia niedosyt, rodzi więcej pytań, niż daje odpowiedzi. Pytań, na które odpowiedź najprawdopodobniej przyniesie ostatni, trzeci tom. Jednak o drugiej powieści Orkana z całą pewnością można powiedzieć jedno: po nadziejach, rozbudzonych znakomitym debiutem, nie rozczarowuje. Teraz pozostaje tylko czekać na „Oblężone miasto”, by móc ocenić Paramythię Vakkerby jako całość.

—-

Jeśli spojrzeć na pisane ponad sześć lat temu recenzje chyba nie dziwi dlaczego po latach uważam, że Rafał W. Orkan złym pisarzem jest. Pramythia Vakkerby została pomyślana jako całość. Wiem, że nie ja jedna niecierpliwie wyczekiwałam zakończenia dziejów miasta-molocha. Ja rozumiem, że można nie chcieć całe życie robić tego samego, że trzeba się rozwijać, iść z postępem albo tylko za głosem serca… ale żeby tak miasto pozostawić trawione rewolucją? I fanów rozczarowanych nie tyle zakończeniem, co brakiem zakończenia? Tak się nie robi…

*Zdjęcie ilustracyjne pochodzi z tego samego roku co pierwsze części Paramythii Vakkerby i pierwotnie ukazało się wraz z powyższymi recenzjami w którymś z numerów Grabarza Polskiego.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii książki, Pisarze i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Rafał W. Orkan

  1. Właśnie oderwałem się na moment od Oblężonego Miasta, żeby poszukać w sieci pewnych informacji, i trafiłem na ten wpis. Cóż, przynajmniej mam pewność, że nie piszę trzeciego tomu nadaremnie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s