Skazaniec V. Zawsze mnie kochaj

.

Tytuł: Skazaniec. Tom V Zawsze mnie kochaj

Autor: Krzysztof Spadło

Czyta: Leszek Wojtaszak

Wydawnictwo Kago, 2017

.

Wojna szczęśliwie dobiegła końca, państwa europejskie zostały podzielone na strefy wpływów, Niemcy już ewakuowali się z Polski. Do wronieckiego więzienia zawitali przedstawiciele bratniej armii a wśród nich Wiktor Kozłow, dawniej Kozłowski. Na widok znajomej twarzy w Stanisława Stefana Żabikowskiego, więźnia nr 29-11 znanego jako Ropuch wstąpiła nadzieja. W serca czytelników niekoniecznie, powieść bowiem skonstruowana jest tak, że od pierwszego tomu wiadomo, że tytułowy skazaniec nieprędko opuści wronieckie więzienie. Zakończenie czwartego tomu (podobnie jak wszystkich wcześniejszych) obudziło w czytelnikach jedynie chęć poznania dalszych losów ich ulubieńca.

Pojawienie się Wiktora sprawi, że życie Ropucha we wronieckim więzieniu na czas jakiś się ustabilizuje… choć przyjdzie mu za to zapłacić wysoką cenę. Znajomy z dawnych lat sprawi także, że ożyją wspomnienia z czasów przed skazaniem. Tom cyklu powieści Krzysztofa Spadło można by więc podzielić na dwie części. Pierwsza to raczej tom 0,5 bowiem wraz z bohaterem przeżywamy pierwsze lata jego życia: od zabaw z kumplami z dzielnicy: Truflem i Pesteczką, poprzez zdobywanie szlifów jako stolarz, przyjaźń z Wiktorem, miłość do Agnieszki i aż po skazanie na karę dożywotniego więzienia. Dopiero końcówka wspomnień to nowa, powojenna rzeczywistość w więzieniu we Wronkach. Pojawiają się kolejne przyjaźnie, kolejni więźniowie, z których każdy opuści wronieckie więzienie w inny sposób i kolejne niespodziewane wydarzenia. Oraz jedno szczególne spotkanie… ale jak szczególne to już szósty tom pokaże.

Teoretycznie w piątym tomie Skazańca jest wszystko, do czego zdążył nas już przyzwyczaić autor: solidny warsztat, garść ciekawostek historycznych, refleksje głównego bohatera, z którymi się można zgadzać lub nie, ale które z pewnością warte są pochylenia się nad nimi oraz postaci drugoplanowe, na tyle wiarygodne, że bez trudu można uwierzyć w ich istnienie. Poza tym w końcu Ropuch przestaje trzymać czytelników swoich zapisków w niepewności co do okoliczności jego skazania. Jednak mimo wszystko tomu piątego wspomnień więźnia 29-11 słucha się z mniejszymi wypiekami na twarzy niż poprzednich. Owszem, są emocje, są ludzie na myśl o których nóż się w kieszeni otwiera, tylko to wszystko to mało w porównaniu z tym, co przeszedł Stanisław Stefan Żabikowski w pierwszych latach odosobnienia. Jeśli więc ktoś oczekuje adrenaliny i tylko adrenaliny – może poczuć się rozczarowany. Trudno jednak o rozczarowanie u kogoś, kto ma świadomość, że życie nie z samej adrenaliny się składa i w pewnym wieku (a Ropuch ma już czwarty krzyżyk na karku) po prostu uczy się jak przeżyć we względnym spokoju.

Leszek Wojtaszak w roli Ropucha tudzież innych bohaterów – jak zwykle – nie zawodzi. Tym razem udowadnia, że mówienie ze wschodnim zaśpiewem wychodzi mu równie dobrze, jak mówienie poprawną polszczyzną czy gwarą śląską. Kiedy czekam na kolejny tom wspomnień Stanisława Stefana Żabikowskiego to tak naprawdę czekam kolejne spotkanie z Leszkiem Wojtaszakiem wcielającym się w postać więźnia 29-11.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s