Dziewięciu książąt Amberu

DSC01325.

Tytuł: Dziewięciu książąt Amberu (Nine Princes in Amber)

Autor: Roger Zelazny

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Blanka Kuczborska

Czyta: Roch Siemianowski

Kroniki Amberu t.I

Storyside, Storytel, 2017

.

Mężczyzna budzi się w szpitalu… i uświadamia sobie, że nic o sobie nie wie. Zaczyna jednak podejrzewać, że celowo jest oszołamiany przez personel. Próbując nie zdradzić się ze swoją amnezją i z tym, że prawie całkowicie odzyskał sprawność fizyczną, dowiaduje się gdzie mieszka siostra, która opłaca jego leczenie. Samowolnie opuszcza szpital i udaje się w odwiedziny do swojej dobrodziejki. Tam dowiaduje się, że ma na imię Corwin i jest jednym z książąt Amberu. Podobnie jak każdy z jego ośmiu braci jest legalnym spadkobiercą władcy. Posiadłszy tę wiedzę zrobi wszystko, by odzyskać najpierw pamięć a później koronę, choć bowiem nie do końca wie, kim jest, jednego jest pewien – ponad wszystko chce przejąć władzę w Amberze.

Już kiedy po raz pierwszy czytałam „Kroniki Amberu” wiedziałam, że początek, w którym protagonista budzi się nie wiedząc kim jest, to nie nowość. Co nie zmieniało faktu, że podobały mi się takie początki i nadal podobają, bo obiecują coś ciekawego i dopóki nie dojdzie do sprawdzenia, jak się ma obietnica do rzeczywistości, czytam z ciekawością. W przypadku „Dziewięciu książąt Amberu” ciekawość dotyczyła przede wszystkim tego, ile pamiętam z czytanej naście lat temu powieści. Okazało się, że pamiętam niewiele.

Jak długo protagonista przypomina sobie kim jest, jest ciekawie. Później – niby też, ale wykonanie trochę kuleje. Akcja toczy się szybko, więc zamiast tracić czas na dokładne przedstawienie świata, w którym żyje Corwin otrzymujemy tylko informację, że Amber jest jedyny prawdziwy, wszystko zaś inne (w tym nasza Ziemia, na której poznajemy Corwina) to Cienie, które ludzie pochodzący z królewskiej rodziny mogą sobie stworzyć i pomiędzy którymi mogą się swobodnie przemieszczać. Choć w takim cieniu można sobie pomieszkać kilka lokalnych stuleci, to jest on niczym, podczas gdy Amber jest wszystkim. Jeszcze mniej dokładnie opisane są bitwy o zdobycie Amberu. Ich opisy ograniczają się do wypisania w jakim rejonie jak wysokie liczebnie straty poniosły wojska w drodze do celu. Kojarzyć to się może z wyliczeniami, jakie straty poniósł gospodarz w danym roku: najpierw w wyniku pomoru świń zdechła jedna piąta stada, w wyniku suszy padło sześćdziesiąt procent tego co zostało po pomorze, a resztę dobiła powódź, która nastąpiła po owej suszy. Ale nie jest źle, stać mnie na odbudowanie stada. Tak też mniej więcej odnosi się królewska rodzina Amberu do mieszkańców Cieni – traktuje ich jak pionki w swoich rozgrywkach, nie bacząc na to ile tych pionków trzeba będzie poświęcić, by osiągnąć cel. Wszak zawsze można sprawić sobie nowe. Niewiele lepiej książęta traktują siebie wzajemnie, choć tutaj wykazują się większą fantazją… czy raczej bardziej wyrafinowanym okrucieństwem, które zdaje się być jedną z bardziej charakterystycznych cech książąt i księżniczek Amberu.

Gdybym miała oceniać „Dziewięciu książąt Amberu” jako pojedynczą powieść, powiedziałabym, że jest średnia. Bardziej skupiona na akcji niż na kreowaniu świata czy postaci. Świetnie sprawdza się jednak jako czasoumilacz w podróży czy lekka lektura pozwalająca oderwać się od nieprzyjemnych myśli. Jednak, skoro jest to pierwsza część cyklu liczącego dziesięć tomów, mogę ocenić ją nieco wyżej, żywiąc nadzieję, że wraz z biegiem wydarzeń lepiej poznam głównych bohaterów, relacje pomiędzy nimi panujące oraz świat, w którym żyją i w którym chcą panować.

Jeszcze bardziej zachęca do zapoznawania się z dalszymi losami Corwina wersja audio cyklu w interpretacji Rocha Siemianowskiego. Aktor ów wprawdzie sprawdza się świetnie również w innym repertuarze, ale praktycznie odkąd jako dziecko zobaczyłam go w roli Czarnego w serialu „Przyłbice i kaptury” wiem, że jest stworzony do ról awanturników, którym żadne niebezpieczeństwo nie straszne. Taki właśnie jest Corwin, narrator powieści. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak tylko założyć słuchawki na uszy i w towarzystwie Corwina Siemianowskiego wyruszyć na wyprawę do Amberu poprzez kolejnych dziewięć tomów.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Dziewięciu książąt Amberu

  1. Piotr pisze:

    Polecam dwa pierwsze tomy: 9 Książąt oraz Karabiny Avalonu. Później robi się dziwne i nudno.
    Mi książka podobała się szczególnie ze względu na koncepcję równoległych światów i ludzi, którzy potrafią się między nimi poruszać oraz niejako je tworzyć.

    • Jukka Sarasti pisze:

      Później robi się dziwnie? A mnie się wydawało, że już od kiedy Corwin dowiedział się kim jest to już jest dziwnie. No i u Zelaznego zawsze jest dziwnie 😉

      • Piotr pisze:

        Na jednym spektrum tych światów jest Amber, a na drugim Chaos. Jeżeli Amber wydawał ci się dziwny to poczekaj na tom Dworce Chaosu 😉

        • Jukka Sarasti pisze:

          Ja pamiętam, że to kiedyś czytałam i tylko mam wątpliwości czy we właściwej kolejności i nie wiem czy wszystkie. Parę rzeczy pamiętam ale tak luźno. Amber jako taki nie wydaje mi się dziwny, dziwne są Cienie i fakt, że nie tylko mieszkańcy Cieni mogą mieć swoje alternatywne odpowiedniki, ale i sami książęta Amberu. Już jak Corwin mówi, że czemuś mógł być winien jego alternatywny odpowiednik, bo on tego nie pamięta, to zwątpiłam. A chaos ze swojej natury jest nie od ogarnięcia 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s