Dworce Chaosu

Tytuł: Dworce Chaosu (The Court of Chaos)

Autor: Roger Zelazny

Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa, Blanka Kuczborska

Czyta: Roch Siemianowski

Kroniki Amberu t.V

Storyside, Storytel, 2017

Właściwie to większość rodzeństwa już pogodziła się z tym, że na tronie Amberu powinien zasiąść Corwin… przynajmniej dopóki nie upora się z zagrożeniem ze strony Chaosu, którego władcy planują całkowitą zagładę miasta. Pozostaje tylko jeden brat, któremu marzy się by stworzyć Amber na nowo, wedle swoich zasad. Chociaż Corwin ma zasadniczo wsparcie rodziny, najważniejszych rzeczy, takich jak choćby stworzenie nowego Wzorca, musi dokonać sam. Wędrując (w sumie nie bardzo wiadomo po co) w kierunku Dworców Chaosu Corwin ma trochę czasu na refleksje… i uświadomienie sobie, że tak naprawdę to nie zdobycie władzy nad Amberem miało dla niego najważniejsze znaczenie, czy raczej władzę chciał zdobyć nie dla samej władzy, lecz z zupełnie innego powodu. Kiedy zaś ten powód zniknął, bez żalu z władzy nad Amberem może zrezygnować. Ważne tylko, żeby miasto przetrwało.

Od dawna wiem, że w powieściach Rogera Zelaznago trudno cokolwiek przewidzieć, więc po lekturze „Dziewięciu Książąt Amberu” trudno mi było przewidzieć, jak się zakończą przygody Corwina. Po lekturze każdego kolejnego tomu, kiedy okazywało się, że osoby o których było wiadomo, że nie żyją potrafiły z martwych powstać, bohaterowie uznawani za zaginionych objawiali się nagle w zupełnie innej postaci a to, kto jest przyjacielem a kto wrogiem zmieniało się z każdą chwilą, przewidzenie końca było jeszcze trudniejsze. I chociaż od pewnego momentu (nie pamiętam już, którego tomu) wiedziałam, że Corwin snuje swoje wspomnienia trwając u bram Dworców Chaosu, zakończenie „Dworców Chaosu” zaskoczyło mnie… a jednocześnie zdałam sobie sprawę, że zaskoczyć nie powinno.

Wiem, że „Kroniki Amberu” to klasyka fantasy, jednak ani „Kroniki” ani żadna inna znana mi powieść Rogera Zelaznego nie umywa się do twórczości rodziców gatunku: J.R.R. Tolkiena i Ursuli leGuin. Co nie zmienia faktu, że to do tego pierwszego częściej będę wracać, przynajmniej wtedy, kiedy będę potrzebowała lektury, która nie zmuszając mnie do myślenia, pozwoli mi oderwać się na chwilę od rzeczywistości. Dlatego też planuję w niedługim czasie powrócić do Amberu, tym razem za przewodnika mając Merlina… Jednak na razie potrzebuję chwili odpoczynku zarówno od waśni rodzinnych pomiędzy dziećmi Oberona, jak i od głosu Rocha Smiemianowskiego… W końcu drugiego pięcioksięgu „Kronik Amberu” także zamierzam wysłuchać bez przerw pomiędzy tomami.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s