Armagedon. Scenariusze końca świata

DSC02931.

.

Tytuł: Armagedon. Scenariusze końca świata

Autor: Andrzej Olejnik

Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2018

.

.

.

Jesteśmy tylko różowym nalotem na drobinie pyłu wirującej w przestworzach kosmosu i jesteśmy tu od niedawna, ale w naszych głowach, w światach, które sami sobie tworzymy, pielęgnujemy słodkie poczucie całkowitego bezpieczeństwa. Cóż za arogancja.

prof. Dennis Mileti

Cytat ten, niczym swoiste memento mori, umieścił na początku swojej książki o czekającej nas zagładzie, Andrzej Olejnik. W swej pracy „Armagedon. Scenariusze końca świata” przedstawia niemal wszystkie mniej lub bardziej prawdopodobne katastrofy, mogące spowodować koniec nie tyle naszej cywilizacji, co ludzkości w ogóle.

Żeby nie pozostawiać cienia wątpliwości co do tego, że wymrzeć musimy autor swoją książkę rozpoczyna od krótkiego przeglądu wielkich wymierań na Ziemi.  Kiedy już otrzymamy  pewność (lub się w niej utwierdzimy), że prędzej czy później nas też to czeka, Olejnik przechodzi do omówienia niemal wszystkich możliwych scenariuszy, które sprawią, że gatunek homo sapiens sapiens również przejdzie do historii Ziemi. Pisze zarówno o tych scenariuszach, które przygotowała dla nas przyroda, jak i o tych, których autorami jesteśmy my, ludzie. Przyznać trzeba jedno – cywilizacja nasza rozwinęła się tak, że jeśli idzie o masowe mordowanie potrafi już dorównać naturze. Po kolei więc omówione zostają: możliwe skutki przebiegunowania, wybuchu wojny nuklearnej, wybuchu superwulkanu, buntu sztucznej inteligencji, inwazji przybyszów z innych planet, uderzenia asteroidy i pandemia. Oczywiście istnieją ludzie, którzy liczą się z możliwą katastrofą i próbują się przed jej skutkami zabezpieczyć i o tych zabezpieczeniach też jest w książce mowa. Przeczytać więc można o banku nasion i wszelkich możliwych bankach danych zabezpieczonych głęboko pod ziemią oraz o bunkrach jakie budują sobie na całym świecie ci, których na to stać. Na sam koniec można przeczytać o scenariuszach końca naszej planety oraz naszego (całego?) wszechświata… co najprawdopodobniej nie będzie nas dotyczyć, bowiem jako gatunek od dawna już nie będziemy istnieć.

„Armagedon” pisany jest językiem konkretnym, zrozumiałym dla przeciętnego czytelnika. Olejnik nie stara się straszyć, po prostu omawia, na podstawie dostępnych źródeł możliwe scenariusze każdej z tych katastrof. W przeciwieństwie do różnej maści jasnowidzów czy programów komputerowych nie podaje żadnych dat czy procentowego prawdopodobieństwa wystąpienia omawianej katastrofy. W przypadku wybuchów superwulkanów, pandemii czy uderzenia asteroidy odwołuje się do historii, do krótkiego omówienia przypadków katastrof, które już miały miejsce. Kiedy zaś pisze o możliwości buntu sztucznej inteligencji czy ataku z kosmosu, z braku precedensów historycznych snuje rozmaite scenariusze.

Język, jakim się posługuje Olejnik sprawia, że pomimo tematyki, lekturze nie towarzyszyło uczucie przerażenia, nie raz zgadzałam się z autorem, że w gruncie rzeczy jako rasa która odpowiada za zniknięcie z powierzchni Ziemi ogromnych ilości gatunków roślin i zwierząt oraz opracowała tak doskonałe metody zabijania wszelkiego życia jak bomba atomowa i która przeznacza nieporównywalnie więcej funduszy na zbrojenia niż na badania jak ewentualnie możemy przetrwać kiedy już Ziemię zupełnie wyeksploatujemy, w pełni zasługujemy na koniec, jaki nas spotka.

Wśród wymienionych przez Olejnika scenariuszy końca życia na Ziemi czy co najmniej końca naszej cywilizacji zabrakło mi: skutków zmian klimatycznych, wyczerpania surowców niezbędnych do funkcjonowania cywilizacji opartej na prądzie czy całkowitego wyginięcia pszczół. Nie zmienia to jednak faktu, że książkę uważam za zdecydowanie wartą, by się z nią zapoznać… ale chyba w wersji papierowej. W formacie epub nie sposób było odczytać podpisów pod licznymi zdjęciami czy tekstów zamieszczanych w ramkach. Próbowałam powiększać czcionkę czy korzystać w różnych nośników, jednak zawsze z tym samym skutkiem: litery były małe i niewyraźne. Co więcej, zapis niektórych danych liczbowych sprawia wrażenie, jakby autor zamierzał je uzupełnić, tylko dla jakichś przyczyn (brak czasu, poufność danych?) tego nie zrobił, czyli wyglądają jak na zdjęciu poniżej.

WP_20180918_12_28_03_Pro

Zdjęcie pochodzi z czytnika, na tablecie zapis wyglądał to nieco inaczej, jednak równie (nie)czytelnie. Jak to wygląda w książce papierowej nie wiem, więc może warto przed ewentualnym zakupem przejrzeć ją pod tym kątem. Jednak te niedociągnięcia nie powinny zniechęcać do lektury, bo naprawdę warto.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s