Jeść!!!

.

.

Tytuł: Jeść!!!

Autor: Jerzy Bralczyk

Wydawnictwo Bosz, 2014

.

Smakowanie słów stanowi dla mnie przyjemność równą smakowaniu jedzenia. Dlatego też skusiła mnie książka o jakże apetycznym tytule „Jeść!!!” napisana przez człowieka, który żyje ze smakowania słów czyli językoznawcy, prof. Jerzego Bralczyka. Oczywiście pewną perwersyjną urodę miałaby tak zatytułowana pozycja gdyby jej autorem był prof. Jan Miodek, ale wówczas mógłby powstać problem czy mam jeść miodek (bo przecież nie profesora) czy czytać książkę. Tymczasem kiedy autorem jest Bralczyk jasnym jest, że mam zajadać (najlepiej oczami) pięknie wydaną książkę.

Samo słowo „jeść” jest bardzo smakowitym słowem, bowiem daje możliwość zabawy nim. Wszak mogę powiedzieć, że ja jem kanapkę z jajem, ale z tobą się nią nie podzielę, bo ty jesz za dużo i przez to tyjesz. Skoro zaś my jemy kanapki, to zaraz potem myjemy ręce, bo się cokolwiek wybrudziły. I zupełnie nie rozumiem dlaczego tak wyjecie, skoro wy jecie równie dobre kanapki jak moja. Tymczasem Jerzy Bralczyk w swoim leksykonie (tym bowiem jest ta książka) smakuje jeszcze 180 innych słów mniej lub bardziej związanych z biesiadowaniem. Są więc nazwy produktów spożywczych, gotowych dań, naczyń przeznaczonych do przygotowywania i serwowania potraw czy czynności związanych z przyrządzaniem i spożywaniem jedzenia. Wyjaśnione jest pochodzenie każdego ze słów, podane są rozmaite, niekoniecznie związane z pierwotnym,  zastosowania oraz powiedzenia i przysłowia, w których dane słowo występuje. Wszystko to ozdobione pięknymi ilustracjami… przedstawiającymi również nie zawsze smakowite skojarzenia.

Słów związanych z szeroko pojętym jedzeniem jest wiele więc wiadomo, że nie da się omówić wszystkich. Czym się kierował prof. Bralczyk dobierając takie a nie inne słowa – nie wiem, wiem za to, że kilku uroczo brzmiących jak choćby durszlak, kopyść, warząchew, macerować czy marynować tu zabrakło. Wiem, gdyby te słowa się pojawiły zawsze może znaleźć się ktoś, komu innych będzie brakowało, więc zamiast marudzić może lepiej poczekać na tom drugi albo chociaż wydanie drugie, rozszerzone. Nie jestem tylko pewna czy warto, bowiem nawet to, co jest pozostawia niedosyt. Jest mi tego za mało, bo jednak 181 haseł na niespełna 200 stronach to mało. Zwłaszcza kiedy jest więcej ilustracji niż tekstu. Oczywiście, pod hasłem chleb nie oczekiwałam omówienia przepisów na chleb podobnie jak nie oczekiwałam wykładu o wyższości margaryny nad masłem (lub odwrotnie) przy omawianiu tych tłuszczów ale miałam nadzieję dowiedzieć się czegoś więcej o samych słowach, poznać utwory – czy to literackie czy muzyczne, w których dane słowo/czynność odgrywa istotną rolę. Nie inaczej jest z ilustracjami – choć piękne również pozostawiają niedosyt. Skoro hasło „słonina” ilustruje rozebrana do rosołu (że będę się trzymać terminologii spożywczej) pani rozmiaru XXXXXXXXXL a „tłuszcz” wyobraża pan wyglądający na zawodnika sumo to chciałoby się (w imię nie ulegania wszechobecnej politycznej poprawności) zobaczyć pod hasłem „warzywo” człowieka, obdarzanego tym mianem. Zwłaszcza że o tym zastosowaniu słowa „warzywo” jest mowa przy omawianiu tego hasła.

Biorąc do ręki książkę o tak wymownym tytule jak „Jeść!!!” oczekiwałam uczty słownej, w dodatku pięknie podanej, której smak pozostałby w mojej głowie na długo, tymczasem otrzymałam ledwie przystawkę. Wprawdzie pięknie podaną, jednak nie zaspokajającą mojego głodu na smakowanie słów.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s