Freddie Mercury i ja

freddie.

Tytuł: Freddie Mercury i ja (Mercury and Me)

Autor: Jim Hutton, Tim Wapshott

Tłumaczenie: Maciej Pertyński

Wydawnictwo Dolnośląskie, 14.09.2016

.

.

Po śmierci Freddiego Mercury’ego sporo czytałam na temat Queen i poszczególnych członków zespołu. Później trochę mniej, ale od czasu do czasu wracałam do dawnej fascynacji muzycznej. Na podstawie dotychczas przeczytanych materiałów o zespole domyślałam się, że coś takiego jak „prawdziwe oblicze Freddiego” nie istnieje. Z publikacji tych wyłaniał się raczej portret człowieka, który dla każdego miał inną twarz, a i sam, na swojej solowej płycie przyznawał: Oh yes, I’m the great pretender więc po wspomnieniach Jima Huttona, reklamowanych jako książka która przedtawia prawdziwe oblicze Freddiego Mercury’ego spodziewałam się raczej ujawnienia tego oblicza artysty, które było znane tylko nielicznym. Skoro zaś książka miała opinię napisanej delikatnie i z taktem, skusiłam się.

Jim Hutton wspomina swoje życie z Mercurym począwszy od momentu, gdy ten drugi, zupełnie nieznany autorowi, bezskutecznie próbował go poderwać. Dalej otrzymujemy historię dwóch ludzi: geja, który marzył o normalnej rodzinie choć widział, że związki homoseksualistów z jego otoczenia raczej nie są trwałe z gwiazdorem, którego jedną z zasad życiowych było: I want it all and I want it now. Czyli jakby nie spojrzeć relacja cokolwiek nierówna. Hutton nie próbuje nawet twierdzić, że jego partner był człowiekiem łatwym w kontaktach, opisuje zakupoholizm Freddiego, balowanie bez umiaru czy wspomina liczne zdrady w początkowym okresie znajomości. Jednak mimo wszystko cały czas widzi w Mercurym człowieka; mężczyznę, którego kochał jak nikogo wcześniej czy później. Człowieka bardzo wrażliwego, którego łatwo było zranić. Gwiazdę widzi w nim jedynie na koncertach czy podczas pracy nad kolejnymi albumami. Stąd nawet opisy rajdów po sklepach, które dla brytyjskiego wokalisty były otwarte nawet poza godzinami funkcjonowania czy hucznych imprez nie są pisane tak, by wzbudzić sensację. Dokładnie też opisuje, jakie spustoszenia choroba czyniła we Freddiem – zarówno w jego ciele jak i w charakterze – i jak ten niemal do końca starał się nie poddawać. Chociaż różnie układały się relacje z członkami „rodziny” Freddiego, o nikim Hutton nie pisze jednoznacznie źle. Nawet gdy wspomina o afrontach, jakie spotykały go ze strony długoletniej przyjaciółki Mercury’ego – Mary Austin nie padają słowa w stylu „bo to zła kobieta była”. Po prostu pisze, jakie uczucia mu towarzyszyły, kiedy spotykał się z kłamstwami na swój temat i o niezrozumieniu dlaczego po śmierci Fredddiego zarówno on jak i inne osoby, blisko związane z artystą nagle zostały usunięte ze wspomnień o zmarłym.

Wiadomo, że Freddie Mercury, bez względu na to (a może właśnie przez wzgląd na to) jak się prowadził, strzegł swojej prywatności. Można się więc zastanowić czy Jim Hutton nie zachował się niestosownie wobec ukochanego publikując książkę ukazującą Freddiego w intymnych sytuacjach. Powiedziałabym, że było to zdecydowanie nie w porządku gdyby nie fakt, że jeszcze za życia Mercury’ego pojawiały się opinie ukazujące go nie wyłącznie jako rozwiązłego hedonistę nie dbającego o nikogo, jako humorzastego gwiazdora etc. W powodzi tych wspomnień szczera, pisana z miłością opowieść Huttona jest potrzebna. „Freddie Mercury i ja” to w pewnym sensie odwrotność odbrązowienia postaci. Hutton raczej zmywa odchody, jakimi został obrzucony jego mężczyzna. Poza tym odniosłam wrażenie, że spisanie wspomnień o tym związku stanowiło dla Huttona przeżycie żałoby, której nie dane mu było przeżyć w inny sposób.

Reklamy

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii książki i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s