Ślepnąc od świateł

.

.

Tytuł: Ślepnąc od świateł

Autor: Jakub Żulczyk

Czyta: Krzysztof Skonieczny

Świat Książki, 31 maja 2019

.

.

 

Jacek handluje kokainą. Rozprowadza narkotyk po warszawskich klubach, jest też dostawcą dla śmietanki politycznej i artystycznej Warszawy. Całymi nocami sprzedaje towar, dni – przesypia. Jacek jest socjopatą. Nie ma żony, stałej kochanki czy dzieci. Posiada tylko jedną osobę, którą może nazwać przyjaciółką. Wie, jakie szkody w psychice jego klientów czynią narkotyki, jednak uważa, że cokolwiek złego się stanie klientom, to wyłącznie ich wina.  Jacek jest perfekcjonistą – dba, by nikt nie wiedział gdzie przechowuje towar i pieniądze; dba, by mieszkania, w którym mieszka nikt nie mógł z nim połączyć. Jest przekonany, że jest anonimowy, że nikt nie pamięta jego twarzy i nikt się nim nie interesuje. Jacek nie wie tylko jednego – że zbytnia pewność siebie niejednego doprowadziła do zguby.

Początkowo powieść Jakuba Żulczka nuży. Jacek jeździ od klienta do klienta – jednemu sprzedaje towar, drugiemu odmawia udzielania kolejnego kredytu, do trzeciego jedzie, by asystować przy „odbieraniu długu”. Nie należy jednak dać się uśpić temu maratonowi, te sceny z czasem zaczną się łączyć, kolejne epizody są wstępem do kolejnych zdarzeń, z którymi z łączą się z czasem w całość. Całość, która przywodziła mi na myśl niektóre filmy Davida Lyncha. Tylko o ile u amerykańskiego reżysera, na ogół nawet już po zakończeniu seansu, miałam problemy z ustaleniem, o co chodziło, u Żulczyka – dość szybko staje się to widoczne. Dla czytelnika. Jacek (będący narratorem powieści), jest bowiem zbyt zmęczony, zbyt wypalony zawodowo i zbyt pewny siebie, by pewne oczywistości dostrzec.

Nie wiem na ile Warszawa ukazana w powieści Żulczyka jest prawdziwa. To, co czytam w prasie o skali spożycia narkotyków, o coraz większym spożyciu alkoholu, każe mi obawiać się, że to jednak wierny portret. I to jest ta zaleta książki, która dla mnie jest jednocześnie wadą: zaleta – bo opis zdaje się być wierny rzeczywistości, wada – bo mnie się ta rzeczywistość nie podoba.

Tak samo jak z jednoznaczną oceną powieści, tak i z jednoznaczną oceną jej interpretacji ma problem. Temu, że przez większą część Krzysztof Skonieczny czyta bezosobowym, dość monotonnym tonem, trudno się dziwić – jak bowiem inaczej czytać monolog socjopaty, któremu na skutek przemęczenia rzeczywistość miesza się ze snami, urojeniami i wspomnieniami z dzieciństwa. Gorzej, kiedy przychodzi do czytania kwestii kobiecych – tutaj wypada tragicznie. Gdyby jednak „Ślepnąc od świateł” miało zostać nagrane jako słuchowisko – trudno mi sobie wyobrazić kogokolwiek innego w roli Daria (podobno Jan Frycz w serialu HBO również genialny w tej roli ale nie wiem, nie oglądałam). Dario bowiem nie tylko wydaje mi się najciekawszą (jedyną ciekawą?) postacią w powieści. Odnoszę wrażenie, że to jest postać napisana specjalnie dla Krzysztofa Skoniecznego. Skoro zaś aktor stanowczo za młody jest, by zagrać tę rolę w reżyserowanym przez siebie serialu, chociaż w wersji audio miał możliwość pokazać, jak bardzo do niej pasuje.

Informacje o Jukka Sarasti

Pełnoetatowa kura domowa.
Ten wpis został opublikowany w kategorii audiobooki i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s